Idziesz rano do sklepu i widzisz człowieka, który zasłabł na ulicy. Myślisz: pijak. Albo: ojej, a co mu się stało, zadzwonię na pogotowie, niech to sprawdzą. I idziesz dalej, bo przecież to nie twoja sprawa. Albo wyciągasz z kieszeni komórkę, wykonujesz jeden telefon i idziesz spokojnie dalej z poczuciem spełnionego obowiązku i w zasadzie nawet zadowolony ze swojej aktywności obywatelskiej. Nie możesz być w większym błędzie. Bo to właśnie jest twoja sprawa. I nie załatwisz sprawy telefonem. Jeśli widzisz osobę potrzebującą pomocy, to w myśl przepisów prawa, stajesz się za nią w pewnym sensie odpowiedzialnym. A mianowicie w takim, że jesteś zobowiązany do udzielenia jej pierwszej pomocy i wezwania pomocy. Bez pierwszego, samo drugie sumienia nie wyczyści.
Zacznijmy jeszcze raz: idziesz ulicą, widzisz człowieka… stop. Co myślisz? Co czujesz? Prawdopodobnie niepewność. Być może nawet strach. Dlaczego? Bo nie wiesz co robić? Jak sprawdzić, czy człowiek na chodniku jeszcze żyje? Co możesz, a nawet masz obowiązek zrobić, a do czego nie masz prawa? Czy nie narażasz się na niebezpieczeństwo, albo co najmniej na kłopoty?
A czy wiesz co zrobić, kiedy przytomność traci twoje własne dziecko. Albo gdy dostrzeżesz pożar w sąsiednim pokoju, nieważne gdzie jesteś, w domu, czy w pracy? Potrafisz posłużyć -się gaśnicą? Umiesz chronić siebie i bliskich?
- To częsty problem. Nie wiemy jak się zachować w różnych sytuacjach, trudnych sytuacjach, więc nie robimy nic. A to przestępstwo – mówi Katarzyna Świtalska z zielonogórskiej firmy Sela – Kiedyś też mogę zasłabnąć na chodniku i jeśli nikt mi nie pomoże, nie wrócić do domu. Natomiast człowiek, który nie udzieli mi pomocy może ponieść odpowiedzialność karną, a Kodeks Karny przewiduje pozbawienie wolności do lat 3.
Zanim została przedsiębiorcą, Katarzyna uczestniczyła w szkoleniach BHP, jako pracownik. Potem, kiedy w tej właśnie branży zaczęła prowadzić własny biznes, przechodziła przeszkolenia jako pracodawca. Czegoś jej w nich brakowało. Recytowanie monotonnym tonem fragmentów ustaw usypiało, zamiast przynosić konkretną wiedzę: - Pomyślałam: co to ma wspólnego z bezpieczeństwem, skoro kojarzy się z zajmującym czas nudziarstwem? Jakie emocje towarzyszą nam, kiedy udajemy się na obowiązkowe kursy z tzw. BHP? Niestety nie jest to ani radość, ani uczucie zadowolenia, ani też poczucie, że dowiemy się czegoś, co będzie w życiu przydatne. Prawie każdy pracownik, ale też pracodawca, traktuje to jako zło konieczne, stracony czas. Istnieje powszechne przekonanie, że po 20 minutach zanudzimy się na śmierć. – wspomina K. Świtalska – I wtedy zaświtał mi pomysł zorganizowania szkoleń z prawdziwego zdarzenia. Takich, które faktycznie dadzą uczestnikom większe poczucie bezpieczeństwa, wynikające z ich wiedzy.
Pomysł trochę dojrzewał, bo w tym przypadku „lepiej”, niestety musiało oznaczać też „drożej”. Zatrudnienie fachowców w poszczególnych dziedzinach (przepisy prawne i ratownictwo medyczne), to wynagrodzenie co najmniej dla dwóch osób, zamiast dla jednej. Czy pracodawcy będą chcieli wydać więcej, skoro mogą mniej? Udało się dzięki Programowi Operacyjnemu Kapitał Ludzki. Katarzyna napisała i złożyła wniosek o dofinansowanie, i dostała środki z Unii Europejskiej.
W ramach projektu realizuje szkolenia, jakie sobie wymarzyła: - Zatrudniamy świetnie przygotowanych merytorycznie wykładowców, którzy nie tylko znają treść ustaw, ale potrafią znaleźć dla nich zastosowanie w konkretnych przypadkach – mówi z satysfakcją– Nie tylko pomagamy przedsiębiorcom przedrzeć się przez tajniki bhp, prowadząc zadania służby bhp oraz szkolenia z tego zakresu, ale sprawiamy że i oni i ich pracownicy są bardziej świadomi obowiązków, praw, zagrożeń związanych z pracą.
Jakie to zagrożenia? Bardzo konkretne. Wzrok, kręgosłup, serce, nerwy – to tylko niektóre z narządów i zmysłów, które możesz sobie skutecznie uszkodzić, pracując pod zbyt wielkim obciążeniem. Siebie też musisz chronić w sytuacjach codziennych. Niezależnie do tego, czy zatrudniasz, czy jesteś zatrudniony. Każdego dnia w pracy nie tylko zarabiasz pieniądze, ale też pracujesz na jakość swojego życia za 5, 10, 20 lat. Wiesz, jakie masz prawa jako pracownik? Czujesz się z tym bezpiecznie? Jak zachowasz się, kiedy w biurze wydarzy się wypadek, w którym zostanie poszkodowany jeden z pracowników? Twoich kolegów? Chyba warto mieć wiedzę, która może ratować życie?
Szkolenia organizowane przez firmę Sela, niemal w całości finansowane są z funduszy Europejskich. Przedsiębiorca dopłaca maksymalnie kilkanaście złotych. Nacisk na praktyczne umiejętności, jak pierwsza pomoc, czy gaszenie pożaru, to tylko część z ich atutów. Kurs pierwszej pomocy prowadzi wykwalifikowany ratownik medyczny, który ratowaniem ludzkiego życia zajmuje się na co dzień. Żaden papierowy teoretyk, ale człowiek, który naprawdę wie co robić, żeby przywrócić akcję serca u noworodka, nie uszkadzając delikatnego ciałka. Warto skorzystać z takiej okazji, gdyż czas na szkolenia BHP dofinansowane z UE dobiega końca. Dokładniejsze informacje dostępne są pod numerem telefonu (68) 325 01 30.













Komentarze