Literaturoznawca, dziennikarz, edytor, teatrolog, bibliotekoznawca, wykładowca.
Nie tęskni pan za teatrem? - Na pewno tęsknię. Teatr uwodził mnie już w dzieciństwie, które spędziłem w Gnieźnie. W czasach studenckich współtworzyłem Teatr Kontakt.
Z pierwszego wykształcenia jestem literaturoznawcą. W Lubuskim Teatrze przepracowałem piętnaście lat, w tym dziesięć jako dyrektor, wcześniej kierownik literacki, robiłem festiwale teatralne. Ostatnio wydałem kolejne dwie książki teatralne. Jestem jurorem festiwali teatralnych poza Zieloną Górą. Pisuję recenzje o przedstawieniach m.in. LT , nie zaś o instytucji.
Jak ocenia pan dyrektora Czechowskiego?
Nie oceniam w ogóle. Wbrew opinii, którą kreuje środowisko, z dyrektorem łączą mnie relacje koleżeńskie, mamy tylko inne wizje teatru.
Dostrzegam zmiany. Teatr Czechowskiego jest bardziej nowatorski i eksperymentalny!
Nie zgadzam się z Panem. To my zainicjowaliśmy w teatrze Scenę młodych reżyserów i nowej dramaturgii. Wystawiliśmy kilkanaście prapremier, czyli najnowszych tekstów polskich i obcych. Spektakle te zdobywały nagrody na wszystkich ważniejszych ogólnopolskich festiwalach od Prapremier w Bydgoszczy, poprzez Konkurs na Wystawienie Sztuki Współczesnej w Warszawie, Genius Loci w Krakowie czy Festiwal Thalia. To było nowatorstwo, do tego poddane weryfikacji ogólnokrajowej. Dzisiaj LT w ogóle nie jest obecny na scenach krajowych, poza Koszalinem.
Pomówmy o bibliotece. Bibliotekoznawca na pewno jest dobrze przygotowany do pełnienia stanowiska dyrektora Biblioteki Norwida?
W sensie formalnym mam pełne kwalifikacje do pełnienia tej funkcji. Jestem bibliotekarzem po egzaminie państwowym, kustoszem dyplomowanym, wieloletnim pracownikiem Zakładu Bibliotekoznawstwa i Informacji Naukowej WSP w Zielonej Górze. Byłem adiunktem na Uniwersytecie Wrocławskim w Instytucie Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstwa, itp. Mam za sobą praktykę bibliotekarską od stanowiska młodszego bibliotekarza do starszego kustosza dyplomowanego. Byłem też wicedyrektorem biblioteki naukowej. Zarządzałem instytucjami kultury. Piszę i redaguje książki. Miałem nawet własną oficynę wydawniczą, byłem redaktorem naczelnym dziennika, itp.
Jak powinna wyglądać nowoczesna biblioteka?
Czytelnicy mają różne oczekiwania wobec biblioteki. Część z nich korzysta z książek zapisanych na nośnikach elektronicznych typu: audiobook czy e-book. Biblioteka ma już takie zbiory i zamierzamy je poszerzać. Książka papierowa jest jeszcze pożądana przez czytelników, bo daje pewne misterium kontaktu ze słowem pisanym.
Nowoczesność nie sprawi, że utracimy to misterium?
Dla niektórych odbiorców, także młodych to misterium jest rzeczą istotną, dla innych nie. Wersje papierowe książek powinny współistnieć z elektronicznymi. Zmiany idą w tym kierunku, że będziemy mieli szybszy dostęp do zbiorów, także cyfrowych. Czytelnik ma szansę wyboru. Dzisiaj nie trzeba przychodzić do biblioteki. Wystarczy raz przyjść, pobrać hasło i numer karty bibliotecznej i zalogować się do e-katalogu. E- katolog można przeglądać także bez tych elementów, wówczas jednak nie można zamówić książki. Nasza biblioteka bierze udział w projekcie Zielonogórskiej Biblioteki Cyfrowej, która daje szansę wyłuskać pożądaną publikację i przeczytać ja, siedząc w domu przed ekranem monitora. Duża część naszych zbiorów podlega tzw. procesowi digitalizacji, czyli przeniesienia na nośnik cyfrowy.
Monitor nie zastąpi kontaktu z żywą książką?
Przychylałbym się do tej tezy, ale dyrektor biblioteki musi uwzględniać nie tylko swój gust. Muszę patrzeć globalnie. Nasza biblioteka ma też status biblioteki naukowej. W tym zakresie współpracujemy z Instytutem Filologii Polskiej UZ. W tym roku pojawiły się studia podyplomowe z zakresu informacji naukowej i bibliotekoznawstwa. Od nowego roku akademickiego UZ przywraca bibliotekoznawstwo dzienne i zaoczne.
Mamy kryzys czytelnictwa?
Badania czytelnictwa, które prowadzi m.in. Biblioteka Narodowa i Instytut Książki wskazują, że z czytelnictwem nie jest najlepiej. Jest też dużo osób, które czytają. W tych badaniach często nie uwzględnia się nowych nośników, do których sięga młody czytelnik.
Znam parę osób, które słuchają książek w samochodzie.
Chciałbym zrealizować model biblioteki otwartej, w której dostęp do wszystkich zbiorów jest otwarty. Z pomocą sytemu elektronicznego REID można całkowicie chronić zbiory, bo każdy element zasobów bibliotecznych jest chipowany. Książka nie zaginie, bo bibliotekarz bez trudu ją zlokalizuje. Niektóre biblioteki już wprowadzają ten system. Potrzebne są jednak duże pieniądze na jego wdrożenie.
Czy w dobie kryzysu czytelnictwa biblioteka może stać się centrum kultury?
W dzisiejszych koncepcjach biblioteka to nie tylko powinności wynikające z ustawy o bibliotekach, czyli gromadzenie, opracowywanie i upowszechnianie zbiorów. Jest również centrum informacji, wiedzy i kultury. Miejscem, w którym można zdobyć wiedzę. We Wrocławiu, w oparciu o środki Fundacji Bertelsmana jeden z oddziałów biblioteki wojewódzkiej został przekształcony w mediatekę. Ten projekt został bardzo dobrze przyjęty przez młodych czytelników. Zrealizujemy go u nas, jeśli pozyskamy fundusze. Bierzemy udział we wdrożeniu dwóch nowoczesnych programów: Biblioteka Plus i Program Rozwoju Bibliotek. Jest to szansa na unowocześnienie bibliotek w miejscowościach poniżej 20 i 15 tys. mieszkańców. Pracownicy Biblioteki Norwida szkolą się, aby wprowadzić te programy w życie. Nasza Biblioteka nie będzie jednak wypełniać funkcji jakie ma do spełnienia teatr, muzeum czy galeria. Biblioteka będzie upowszechniać wiedzę, stąd pomysł na cykl spotkań z publicystami, ludźmi nauki czy ludźmi kultury, Salon Poezji, Międzynarodowy Festiwal Literacki, czytanie performatywne, Debiut Poetycki, itp..
„Norwid” szykuje się do remontu?
Termomodernizację gmachu biblioteki, będziemy realizować od kwietnia, Pozyskaliśmy na ten cel 6.5 mln zł z funduszy unijnych oraz 3.5 wkładu własnego. To szansa na duże zmiany, jeżeli chodzi o przestrzeń i nowe odczucia estetyczne, które towarzyszą klientowi bibliotecznemu. Budynek uzyska nową elewację i otulinę, Wymienimy ogrzewanie i wentylację, co spowoduje, że latem będzie chłodno, a zimą ciepło. To jest istotne dla poprawienia komfortu pracy czytelnika i pracownika biblioteki.
Na łamach miesięcznika Puls wybrzydza Pan na zielonogórski kicz i słabość elit. Oberwało się też dziennikarzom!
Nie wybrzydzam – piszę, jestem wszak publicystą. Podkreślam tylko, że menadżerowie kultury, w tym dyrektorzy instytucji kultury, dziennikarze, którzy powinni zajmować się profesjonalnie zjawiskami kultury, często nie uwzględniają faktu, że żyjemy na obszarze, który określa się mianem prowincji mentalnej. Zachęcam tylko do kreowania atutów i do tego, żeby kreatorzy kultury czy dziennikarze nie chwalili kiczu. Jeżeli np. spektakl, który pojawia się jako premiera jest czwartą realizacją tego samego tytułu przez tego samego reżysera, to proszę mi nie wmawiać, że to jest jakieś genialne wydarzenie artystyczne.






Komentarze