Polskie szkolnictwo zawodowe kuleje - lubuskie nie jest pod tym względem wyjątkiem. Oświata pozostaje daleko w tyle za dynamicznie zmieniającymi się trendami na rynku pracy, nie widać perspektywicznego myślenia a pracodawcy narzekają - nie bezpodstawnie, że brakuje współpracy między nimi a szkołami.
Dlatego absolwenci stykający się z zawodową rzeczywistością przeżywają szok. Pierwsza praca - zamiast wyzwaniem - staje się powodem do stresu. Zmiany powinny następować w szybkim tempie. W tym wydaniu Twojego Rynku pytam o rewolucję, która musi się dokonać, by teoria i praktyka w końcu zaczęły ze sobą współgrać. Rozmawiam z Józefem Rubachą, przewodniczącym Komisji Oświaty Sejmiku woj. lubuskiego oraz Jarosławem Nieradką, dyrektorem Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej.
Józef Rubacha, Przewodniczący Komisji Oświaty Sejmiku woj. Lubuskiego
Zgodnie z założeniami reformy z 1999 roku upowszechniane miało być szkolnictwo ogólnokształcące przy ograniczeniu stricte zawodowego – jak ocenia Pan dzisiaj te założenia?
Niedostatecznie szczegółowo zostały przemyślane założenia co do struktury szkolnictwa ogółem ale odnosząc się do szkolnictwa zawodowego to
niewątpliwie popełnione zostały błędy przy wdrażaniu reformy z 1999 r. Tak się stało w przypadku wprowadzenia np. liceów profilowanych, które się w systemie nie sprawdziły. Uważam za nieprzemyślane zmniejszenie do 3 lat nauki w tego typu szkołach. Bez wątpienia wprowadzony system zmarginalizował szkolnictwo zawodowe i nawet nowatorskie rozwiązania wprowadzane przez dyrektorów szkół na niewiele si ę tu zdały. Uważam że zachodzące zmiany w szkolnictwie zawodowym są konieczne na podstawie zaistniałych potrzeb polskiej gospodarki i rynku pracy.
Czy problemy nie wynikają z faktu, że szkolnictwo zawodowe jest droższe niż ogólnokształcące?
Koszty kształcenia zawodowego przerzucono na samorządy, nie wzrósł a niekiedy zmniejszył się poziom subwencji a jednocześnie pojawiła się szeroka oferta kształcenia w liceach ogólnokształcących jako kształcenia relatywnie tańszego. Skutkiem takiego działania zmalała liczba uczniów w szkołach zawodowych ( od 30 do 45 %) a tym samym wzrastały koszty kształcenia.
Brak nowoczesnych programów nauczania, niedostosowanie oferty do potrzeb rynku, niska jakość kształcenia - szkolnictwo zawodowe niewątpliwie przeżywa kryzys – poziom naszych szkół zawodowych jest przeciętny a pracodawcy uważają, że absolwenci nie są przygotowani do podjęcia pracy zawodowej – jak to zmienić?
Ważnym atutem udanego wejścia na rynek pracy jest możliwość kontaktu z procesem produkcji w trakcie nauki. Ażeby skutecznie to osiągnąć należy zachęcić pracodawców do współpracy między innymi poprzez ich wpływ na organizację procesu kształcenia zawodowego, stworzenie systemu stypendialnego dla uczniów szkół zawodowych , włączenie pracodawców w organizowanie dodatkowych zajęć w formach pozaszkolnych dla uczniów ostatnich klas ponadgimnazjalnych.
Podjęcie współpracy powinno skutkować takim przygotowaniem które znajdzie uznanie i jednocześnie sprosta oczekiwaniom rynku pracy.
W jakim kierunku będzie szło szkolnictwo zawodowe w woj. lubuskim?
Ciągłe zmiany zachodzące w gospodarce i na rynku pracy naszego regionu wymuszają podjęcie szeregu działań zmierzających z jednej strony ażeby szkoła zawodowa stała się szkołą pozytywnego wyboru a po drugie co jest jeszcze ważniejsze nabycie w niej lub poza nią kluczowych kompetencji dających właściwe teoretyczne i praktyczne przygotowanie zawodowe zintegrowane z potrzebami rynku pracy z uwzględnieniem daleko idącej "symbiozy" z podmiotami gospodarczymi działającymi w obszarze województwa. Włączenie do procesu edukacji lokalnych firm przez co zapewnią sobie w przyszłości specjalistyczną kadrę- to kolejny ważny kierunek zmian.
Jarosław Nieradka, dyrektor Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej.
Jakie są oczekiwania i potrzeby lubuskich pracodawców w stosunku do szkolnictwa zawodowego w woj. lubuskim?
Oczekiwania firm zrzeszonych w OPZL, to przede wszystkim kształcenie wzawodach pożądanych przez lubuskie przedsiębiorstwa. Badania, któreprzeprowadziliśmy wśród przedsiębiorców dwa lata temu, wyraźnie pokazały, że pracodawcy potrzebują pracowników z fachem w ręku, absolwentów różnych kierunków technicznych, od absolwentów szkół zawodowych, przez techników po
inżynierów.
Jak OPZL ocenia szkolnictwo zawodowe w województwie lubuskim i czy absolwenci są przygotowani do podjęcia pracy zawodowej?
Szkolnictwo zawodowe w Lubuskiem nie różni się od średniego poziomukrajowego - należy pamiętać, że programy kształcenia na poszczególnych specjalnościach zawodowych są jednakowe w zasadzie w całym kraju. Co do przygotowania zawodowego samych absolwentów, to sytuacja wygląda tak, że rozpoczynając pierwszą pracę zawsze dochodzi do konfrontacji umiejętności nabytych w trakcie nauki z rzeczywistością w przedsiębiorstwie. Nawet pomimo tego, że uczniowie odbywają przecież praktyki czy staże zawodowe.
Czy oferta edukacyjna jest dostosowana do naszego rynku pracy?
Niestety, dostosowanie podaży absolwentów odpowiednich kierunków kształcenia do potrzeb pracodawców nie idzie w parze. System kształcenia zawodowego często nie nadąża za rozwojem gospodarczym i potrzebami rynku pracy, brak tutaj przewidywania, tworzenia prognoz popytu na pracowników z określonymi kwalifikacjami. Rozwój gospodarczy cechuje się dużą dynamiką zmian, tymczasem wprowadzanie nowych kierunków, specjalności kształcenia zajmuje kilka lat - stąd to niedopasowanie. Szkoły starają się nadążać za postępem technologicznym, ale jest to
niezwykle kosztowne. Trudno oczekiwać, że np. lubuskie technika czy szkoły zawodowe będą dysponować warsztatami wyposażonymi w najnowsze maszyny - to zbyt kosztowne. I chociaż ta sytuacja zmienia się na lepsze, to dalej pracodawca przyjmując do pracy absolwenta prowadzi swego rodzaju reedukację, ucząc nowych technologii. Najważniejsze jednak żeby szkoła uczyła myślenia, rozwiązywania problemów technicznych - absolwent z takim kapitałem na pewno szybko zaadaptuje się do nowych warunków.
Jaką rolę w kształceniu zawodowym powinni pełnić pracodawcy?
Żeby nie narzekać tylko na szkoły, dodam na koniec, że przedsiębiorstwa często narzekają na brak wykwalifikowanej kadry, a same nie artykułują
swoich potrzeb, rzadko utrzymują kontakty ze szkołami czy uczelniami. Pozytywnym przykładem są jednak firmy członkowskie Organizacji Pracodawców
Ziemi Lubuskiej, np. Mazel czy Iglotechnik, które inspirowały współtworzyły w szkołach zawodowych klasy o pożądanych przez siebie specjalnościach. Na
pewno takim partnerem, występującym w imieniu pracodawców, może być OPZL. Zachęcam więc do współpracy.






Komentarze