Prezentacje

KAMBUD - budowanie to wyzwanie!
Firma KAMBUD działa na lokalnym rynku od 1989 roku. Zajmuje się m.in. pracami remontowymi, wykończaniem domów i mieszkań, dekoracjami ściennymi. Jak radzi sobie z kryzysem, jak podchodzi do budowlanych wyzwań i co dają zasady wprowadzone do firmy przez jej właściciela – o tym wszystkim dziś w rozmowie z panem Krzysztofem Kamińskim.
 
Dużo się mówi o tym, że kryzys odciska swe piętno także na branży budowlanej. Czy w swojej pracy odczuwa pan efekty krachu?
 
Jednen z projektów wykonanych przez firmę KAMBUD
Póki co nie. Może dlatego, że nie jesteśmy wielką firmą, które, jak wiadomo, kryzys wręcz powalił na kolana, a być może wynika to ze specyfiki i zakresu naszej pracy. Zajmujemy się głównie wykończeniami mieszkań i domów, remontami, instalacjami czy dekoracjami ściennymi. A więc naszymi klientami są osoby, które kredyty na dom wzięły już jakiś czas temu, wybudowały go (bądź kupiły mieszkanie), a teraz tylko chcą wykończyć inwestycję. Zaś wykończenia nie są aż tak zależne od dużych nakładów pieniędzy. Ważne żeby inwestor je miał, ale wiadomo, że remont nie kosztuje tyle, co budowa nowego domu. Zresztą dla indywidualnych inwestorów panuje obecnie całkiem niezły czas w budownictwie. Tanieją bowiem materiały budowlane, a zastój na rynku, powoduje, że niczego nie brak. Potwierdzają ten fakt sami sprzedawcy.
 
Czy to, że już od tak dawna działacie na rynku, pomaga wam w zdobywaniu klientów?
 
Z pewnością to również ma wpływ. Część zleceń, jakie dostajemy, to zlecenia do osób, które już wcześniej z nami współpracowały. My cenimy sobie ich, a oni najwidoczniej cenią sobie naszą pracę. A widać to choćby po tym, że jak nie mamy wolnych terminów w najbliższym czasie, to stali klienci sami wolą poczekać, aż skończymy, to nad czym pracujemy. Nie szukają w tym czasie innych wykonawców. A co do nowych klientów: różne kryzysy już przeszliśmy i nigdy nie brakowało nam zleceń. Wynika to być może z tego, że przez lata udało nam się zapracować na zaufanie i dobrą opinię na rynku.
 
Podczas naszej wcześniejszej rozmowy wspominał Pan o wypracowanych standardach, dość nietypowych w małych firmach budowlanych. Czy może pan o nich opowiedzieć?
 
Często pracownicy budowlani postrzegani są bardzo stereotypowo, np. że robią częste przerwy, że nadużywają alkoholu – nawet podczas pracy u klienta, że unikają trudnych projektów i wszystko wolą upraszczać. My staramy się obalać te stereotypy. Zatrudniam tylko sprawdzonych pracowników z dużym doświadczeniem, z którymi czasami współpracuje przez lata. Poza tym w mojej firmie nie ma osób palących, a zasady dotyczące alkoholu są tak jasne, że żadnemu z pracowników nie przychodzi do głowy, aby podczas pracy wypić choćby piwo, nawet w upalne dni. A poza tym „Kambud” wcale nie boi się wyzwań – wręcz przeciwnie – z chęcią bierzemy takie prace, w których możemy się wykazać.
 
A co to oznacza w praktyce?
 
Często współpracujemy z projektantami, od nich też czasami dostajemy zlecenia na trudniejsze do wykonania prace. Realizujemy pomysły, co do których inni wykonawcy twierdzili, że tego nie da się zrobić. Każdy trudny projekt traktujemy jak wyzwanie. Tak długo myślimy jak można go zrealizować, aż coś wymyślimy. Jeśli nie da się czegoś zrobić sposobami standardowymi, to szukamy rozwiązań niestandardowych i zwykle takie znajdujemy. Oczywiście zwykle realizacja trudniejszego projektu wymaga większej ilości czasu i nakładów finansowych, ale przecież jeśli komuś zależy na takim, a nie innym wyglądzie ściany czy sufitu, to w swych kosztorysach przeważnie to wcześniej uwzględnia.
 
Czy zdarza się panu wejść do mieszkania, gdzie wykończeniem zajmowała się inna ekipa i nie podołała projektowi?
 
Często wykonujemy takie poprawkowe, można powiedzieć, prace. Wydaje mi się, że bywają okresy kiedy stanowią one ok. 40% wszystkich naszych robót. Bywa, że poprawienie czegoś, co zostało wcześniej jakoś zepsute, jest bardziej czasochłonne niż zrobienie tego od nowa, ale przeważenie chodzi przecież o to, by nie pomnażać kosztów i tak już poniesionych przez klienta. W takich wypadkach staramy się zawsze doradzić, jakie rozwiązanie byłoby najlepsze i jednocześnie najtańsze. Zresztą to nie jest tak, że poprawiamy wówczas wszystko. Pracujemy tylko nad tymi elementami, które najbardziej rzucają się w oczy, np. w salonie czy kuchni.
 
Czy mają panowie ustalone z góry stawki na poszczególne prace, czy też zawsze cenę ustalacie indywidualnie?
 
Na niektóre prace, bardziej standardowe, rzeczywiście mamy swój cennik, który na początku, ze szczegółowym wyliczeniem, przedstawiamy klientom. Jednak zdarza nam się pracować przy rzeczach tak oryginalnych i nietypowych, że za ich wykonanie nie mamy ustalonych cen. Wówczas szacujemy potrzebny na realizację projektu czas, jego trudność i koszty materiałów, i na tej podstawie wyceniamy naszą pracę – klient może taki kosztorys zaakceptować lub nie.
 
Czy klienci chętnie słuchają rad wykonawców? Przecież bywa, że ktoś się na coś uprze i nie chce słyszeć o innym rozwiązaniu.
 
Rzeczywiście, mamy i takich klientów. Zwykle wówczas robimy tak, jak życzy sobie tego inwestor, nawet jeśli nam inne rozwiązanie wydaje się lesze. Zawsze jednak przed wykonaniem staramy się razem z klientem, a często i z projektantem, omówić cały projekt. Oszczędza to późniejszych nieporozumień, a w konsekwencji: czasu i pieniędzy. Trudno wymagać, aby każdy znał się na wszystkim, dlatego wydaje mi się, że zawsze dobrze słuchać ludzi, którzy są zorientowani w temacie. My zaś naprawdę mamy dużą i sprawdzoną wiedzę, którą chętnie się podzielimy z inwestorem. Doradzamy zarówno w sprawach materiałów, bo z wieloma przecież już pracowaliśmy, jak i samego projektu. Jesteśmy w stanie przewidzieć więcej konsekwencji danych rozwiązań, które może i dobrze wyglądają, ale w przyszłości mogą stanowić nie lada problem. A staramy się zawsze doradzić dobrze, gdyż nam również zależy, aby klient był zadowolony z efektów, a więc i z naszej pracy.
 
KAMBUD
os. Pomorskie 1E/33
65-548 Zielona Góra
tel: 606 875 512
e-mail: kambud@aster.pl
*
Wydruk pochodzi ze strony: http://twojrynek.pl/