Najnowsze

Marki własne sieciówek: czy warto kupować produkty spożywcze?
2012-01-25oprac. (mz) fot. LaRubia
Inspekcja Handlowa skontrolowała produkty spożywcze sprzedawane przez sieci handlowe pod własnymi markami. W stosunku do poprzedniej kontroli z 2008 r. ich jakość poprawiła się aż dwukrotnie. Które produkty wypadły w kontroli najlepiej, a które najgorzej?

 
 
 
 
 
Wybierając produkty sprzedawane pod marką własną sieci handlowych w Polsce można trafić na takie, które powstały w mało znanych zakładach, jak i tych najbardziej popularnych. Na półce obok siebie może stać słoik dżemu wytworzonego przez tego samego producenta, różniący się marką i ceną. Nie zawsze się tego jednak dowiemy, sieć handlowa nie ma bowiem obowiązku wskazywać nazwy producenta – może w tej roli podać siebie. Rosnąca popularność tych produktów (w 2011 r. odnotowały 18% wzrost sprzedaży) związana jest w dużej mierze z niższą ceną, wynikającą z indywidualnych umów sieci z producentami. Nie zwalnia to jednak z dbałości o odpowiednią ich jakość.
 
W trakcie kontroli wykonanej na zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i konsumentów, Inspekcja Handlowa sprawdziła w sumie 588 placówek wybranych sieci handlowych. Kontrola dotyczyła nie tylko jakości produktów, ale też prawidłowości oznakowania, warunków magazynowania i przestrzegania okresu trwałości. Kontrolą objęto siedem grup produktów: mleczne, mięsne, rybne, przetwory owocowe i warzywne, miody, soki, wody, napoje bezalkoholowe oraz oliwy z oliwek.
 
Pod względem jakości najlepiej wypadły oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia, wśród których nie zakwestionowano jakości ani jednej sprawdzanej partii, a także miodu, wód, soków, napojów.
Najsłabszy wynik osiągnęły w tej kategorii ryby, przetwory mięsne, owocowe i warzywne oraz mleczne.
Na czym polegała większość stwierdzonych nieprawidłowości? W składzie kontrolerzy stwierdzili obecność substancji, które nie były deklarowane na etykiecie. W serku homogenizowanym, śmietanie, marmoladzie znalazł się konserwant - kwas sorbowy, we frankfurterkach – fosfor, a w rybach ponad dwukrotnie większa ilość glazury od deklarowanej na etykiecie. Poza tym w wieprzowych kabanosach znaleziono drób, a jogurcie truskawkowym jedynie 2,5 % owoców, zamiast 10%.
 
Sprawdzając oznakowanie produktów, najwięcej nieprawidłowości kontrolerzy znaleźli na oliwie, miodzie, przetworach mięsnych. Producenci nieprawidłowo informowali o dacie minimalnej trwałości produktu, podana przez nich nazwa nie była adekwatna do składu na etykiecie, towary były oznakowane dwiema różnymi nazwami, a produkty sprzedawane luzem w ogóle nie miały oznaczeń handlowych. Przykładowo: opakowanie miodu informowało z jednej strony, że jest to miód wielokwiatowy, z drugiej – lipowy; Napój Mięta Jabłko nie zawierał żadnego składnika pochodzącego z mięty, a jedynie aromat identyczny z naturalnym. W jednej sieci handlowej zdarzyło się, że sery sprzedawane luzem na tackach miały przedłużony o 39 dni przez sprzedawcę termin trwałości niż deklarowany przez producenta. Zdarzyło się też oferowanie żywności przeterminowanej.
 
Źródło: UOKIK
Wydruk pochodzi ze strony: http://twojrynek.pl/