Jedzenie na telefon cieszy się coraz większą popularnością. Liczba miejsc, w których możemy zamówić dostawę wciąż rośnie. Jeszcze parę lat temu do wyboru mieliśmy co najwyżej pizzę z tej lub innej pizzerii. Teraz możemy wybierać dowoli – czy tradycyjna kuchnia polska, a więc dwa dania (zupa plus mięsko z ziemniakami i surówką) czy tylko pyszne pierożki, czy może kuchnia chińska? A do wyboru jeszcze mamy m.in. kurczaki po amerykańsku, kebaby rodem z Turcji, włoską pizzę, moc makaronów oraz różne warianty wciąż popularnych fast foodów. Wystarczy zadzwonić i lada chwila, bez godzin spędzonych w kuchni, smaczne dania pojawią się na naszym stole.
Jedzenie na telefon często ratuje osoby pracujące do późna – mogą one zamówić ciepłe danie do pracy, zjeść je w odpowiednich (obiadowych, bądź lepiej – lunchowych) godzinach i tym samym oszczędzić swój organizm przed rozregulowaniem – wiadomo przecież, że późne posiłki nam nie służą, a i długie przerwy między posiłkami również nie są zdrowe. A gdy nie jesteśmy przygotowani na gości, którzy właśnie pojawili się na naszym progu i których wypadałoby czymś ugościć? Nie ma potrzeby denerwować się i zaszywać się w kuchni, by w ekspresowym tempie przygotować jakiekolwiek danie. Można zadzwonić, zamówić i czekać na dostawę ciesząc się miłą rozmową z dawno niewidzianymi znajomymi. Codziennych sytuacji, w których skorzystanie z propozycji restauracji oferujących dowóz do domu ratuje nas z opresji, jest wcale nie mało. Czasami przecież zwyczajnie nie mamy chęci na gotowanie lub pomysłu na to, co przygotować - wówczas również świetnym pomysłem okazuje się zamówienie czegoś z restauracyjnego menu.
Oczywiście jak niemal każde zjawisko, tak i to ma swoje plusy i minusy. O wielu atutach już wspomnieliśmy, o kilku wypada jeszcze nadmienić. Otóż często zamówione przez telefon dania mogą urozmaicić nasze menu, czasami – zamawiane rzadziej – wprowadzają do domu, szczególnie jeśli są w nim dzieci, nastrój małego święta, bo przecież dzieci przepadają choćby za pizzą, której zwykle nie jedzą codziennie. Pozwalają zaoszczędzić wiele czasu, który można spożytkować w inny sposób, i nie mówię tu tylko o czasie „na gotowanie”, ale też o tym, który tracimy robiąc spożywcze zakupy, zmywając i sprzątając po obiedzie.
Jak jednak wspominałam – są i wady. Nie wiemy z czego jest zrobione dostarczone na nasz stół jedzenie – nie możemy przecież spojrzeć kucharzowi na ręce. Jest to jednak zastrzeżenie, które odnosi się również do posiłków spożywanych w restauracji. Przyjmijmy więc, że skoro już gdzieś coś zamawiamy, to uznajmy to miejsce za sprawdzone i godne zaufania. Inny minus – zwykle na zamówione jedzenie musimy poczekać. Czasem wcale nie mało, więc złudne bywa przekonanie, że w ten sposób posiłek otrzymamy w krótszym czasie niż zajęłoby nam jego własnoręczne przygotowanie. W porze obiadowej lub w sobotni wieczór samej zdarzyło mi się czekać na pizzę 2 godziny! Kolejny minus związany z poprzednim – czasami jedzenie przybywa do nas chłodne lub zupełnie zimne. Wyczekiwany gorący posiłek wymaga więc podgrzania w piecyku lub w kuchence mikrofalowej. A wszystko przez to, że dostawca po drodze do nas zatrzymywał się 16 razy by zostawić innym ludziom ich zamówione posiłki – prawdopodobnie również mniej lub bardziej wychłodzone.
Poza tym, jedzenie takie trochę kosztuje. Ponadto dowóz, mimo że zwykle bezpłatny, czasami również kosztuje (od kilku do kilkunastu złotych). Każda gospodyni domowa szybko może przekalkulować, że to samo danie przygotowałaby za mniejsze pieniądze. Jednak pamiętajmy – coś kosztem czegoś. A właściciel restauracji, kucharz i dostawca też chcieliby zarobić...
Inny problem związany z dowozem to taki, że oferta jedzenia na telefon dotyczy jedynie miejscowości większych, a więc miast i miasteczek, mieszkańcy wsi już raczej z takiej oferty nie mogą skorzystać, a jeśli nawet, to cena obiadu znacznie wzrasta właśnie przez konieczność doliczenia niemałych kosztów dowozu.
Ostatnia wada jedzenia na telefon wiąże się z postulatami zdrowego żywienia. Co najczęściej zamawiamy za pomocą telefonu lub (coraz częściej) Internetu? Wystarczy spojrzeć na nasze zestawienie zielonogórskich restauracji oferujących dowóz do klienta! Wśród nich najwięcej jest pizzerii i niewiele z nich narzeka na brak gości bądź zamawiających. Poza mini popularne są teraz wspominane kurczaki w panierce smażone w głębokim oleju, kebaby… Czyli do najzdrowszych kuchnia taka nie należy. Wszystko jest dla ludzi, jednak umiar również tu jest wskazany. Jeśli rzeczywiście nasze życie nabrało takiego tempa, że nie jesteśmy wstanie nawet myśleć o gotowaniu, to zamawiając kolejny obiad pamiętajmy, żeby był inny od poprzedniego – po prostu urozmaicajmy swój jadłospis. Oprócz pizzy zamówmy coś bardziej tradycyjnego, zdrowego – oferta, jak widzimy, jest bardzo bogata.
A jeśli kilka razy w tygodniu zamawiamy jedzenie, bo po prostu nie mamy chęci (lub nie umiemy) gotować? Cóż… czasami dobrze się przełamać, poeksperymentować, zacząć od prostych i smacznych potraw, które można w naprawdę krótkim czasie przygotować. Gotowanie nie powinno zdominować naszego życia – chyba że lubimy to robić. Jednak warto pamiętać, że gotowanie może być przyjemną i dającą dużo satysfakcji formą spędzenia czasu. Tak więc korzystajmy z dobrodziejstw naszych czasów z umiarem. Jedzenie na telefon – tak, ale z głową! Smacznego!












Komentarze