W życiu nigdy niczego nie żałowałem. Chyba tylko tego, że się starzeję. Zawsze byłem aktywny i nigdy nie robiłem pustych przebiegów, skuteczność to moja dewiza! Mogę natomiast powiedzieć jaki był mój największy sukces – wybudowanie bloku gazowo-parowego w naszej Elektrociepłowni.
W życiu niczego nie żałuję. Zawsze byłem aktywny i nigdy nie robiłem pustych przebiegów – twierdzi Marian Babiuch, prezes Elektrociepłowni w Zielonej Górze.
komentarze › Wiem, że już ponad 30 lat pracuje pan w branży energetycznej. Jak to się właściwie zaczęło?
W 1977 roku po studiach na AGH w Krakowie zacząłem pracę w naszej Elektrociepłowni jako stażysta a później na stanowiskach dyżurnego inżyniera ruchu, kierownika działu i wydziału, aż do dyrektora generalnego i prezesa spółki. To były lata 70-te i wszędzie panował problem z pracownikami. Powszechnie brakowało rąk do pracy. Jako przełożony z góry nigdy nikogo nie skreślałem. Owszem, byłem surowy ale zawsze sprawiedliwy. Dawałem ludziom zadania do wykonania ale jak zauważyłem, że w pracy się obijają albo co gorsza piją alkohol to niestety nie pozostawiali mi wyboru i musiałem ich zwolnić.
Jak pan sam siebie pamięta z tamtych dni?
Byłem zahartowany i nauczony ciężkiej pracy. W życiu nie jest lekko. Nauczyłem się, że człowiek musi sobie radzić w każdej sytuacji. Nigdy się niczemu nie dziwiłem i myślę, że to dobra droga. Na początku lat 80-tych zaangażowałem się w tworzenie struktur Solidarności w naszym zakładzie. Cieszę się z tego ponieważ to był realny kontakt z ludźmi, ale także trudna wielogodzinna praca. Niestety wszystko to odbyło się kosztem rodziny. Pamiętam, że nie raz z tego powodu serce mi się ściskało. Ale nie poddałem się.
Patrząc na to z perspektywy czasu uważa pan, że było warto?
Myślę, że w tamtym okresie było to bardzo ważne. Kiedy w końcu udało się nam doprowadzić do pierwszych wyborów naszej zakładowej Solidarności o dziwo zostałem wybrany na przewodniczącego. Było to o tyle niespodziewane ponieważ powszechnie uważano mnie za twardego, pryncypialnego człowieka. Ale ludzie mnie szanowali i zaufali, że będę godnie ich reprezentował. To było bardzo miłe.
Czy ówczesne władze w jakiś sposób starały się na pana wpłynąć?
Najgorszy czas jaki mam w pamięci to okres stanu wojennego. Pamiętam, że z jednej strony człowiek musiał pracować a z drugiej pozostawała z piętnem działalność w Solidarności. W kilka dni po wprowadzeniu stanu wojennego byłem przesłuchiwany, a także proponowano mi wyjazd. Oczywiście odmówiłem, nie miałem zamiaru rezygnować ani nigdzie stąd wyjeżdżać. Dla nich byłem wywrotowcem ale ja zawsze działałem po prostu pro publico bono. Zresztą do dzisiaj tak jest. Są normalne codzienne obowiązki związane z pracą ale staram się w jakiś sposób dodatkowo angażować i działać społecznie. Tak było już od czasów studenckich kiedy to przyłączyłem się do ZSP. Kiedy organizacja została przez władzę wypaczona stwierdziłem, że nie ma tam już dla mnie miejsca.
Jeśli miałby pan wybrać jedną rzecz, której pan najbardziej w życiu żałuje, to co by to było?
Szczerze? Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. W życiu nigdy niczego nie żałowałem. Chyba tylko tego, że się starzeję. Zawsze byłem aktywny i nigdy nie robiłem pustych przebiegów, skuteczność to moja dewiza! Mogę natomiast powiedzieć jaki był mój największy sukces – wybudowanie bloku gazowo-parowego w naszej Elektrociepłowni. W drugiej połowie lat 90-tych przechodziliśmy przez poważne kłopoty i potrzebowaliśmy zmian oraz reorganizacji. Były jednak bardzo duże z tym trudności. Pamiętam nawet strajk okupacyjny kiedy to część pracowników zamknęła się w warsztacie. Ale przygniatająca większość była za nami. Rozumieli, że trzeba coś zrobić. Były na mnie także wywierane ministerialne naciski z rządu abym złożył rezygnację. Gdybym się wtedy poddał to mogę powiedzieć, że tej firmy już dzisiaj by nie było. Obecnie nasz nowoczesny blok gazowo-parowy przynosi większość zysków Elektrociepłowni.
Skoro rozmawiamy o Elektrociepłowni to jakie pańska spółka ma plany na przyszłość?
Generalnie poza prowadzonym obecnie remontem bloku gazowo-parowego, modernizujemy także mocno przestarzały już blok węglowy. Do 2013 roku pojawią się u nas kotły gazowo-olejowe, które stanowić będą rezerwę dla bloku gazowo- parowego oraz wspomagały go w okresach zwiększonego zapotrzebowania na ciepło. Od 2016 roku zaostrzone zostaną przepisy ochrony środowiska i właśnie z myślą o tym staramy się rozwiązać ten problem wcześniej niż reszta Polski. Kotły gazowo-olejowe będą w pełni ekologiczne. To co już na pierwszy rzut oka się zmieni to, że znikną charakterystyczne hałdy węgla oraz suwnice. Jako jedyni w Polsce będziemy w pełni uniezależnieni od czarnego surowca. Nie zaniedbujemy również naszej infrastruktury przesyłowej wymieniając rurociągi z lat 70. na nowoczesne preizolowane oraz optymalizując ich przekroje. Wszystko to prowadzi do wzrostu efektywności energetycznej i bezpieczeństwa dostaw ciepła. Staramy się także o dofinansowanie tych projektów z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska.
Czyli zielonogórzanie mogą spać spokojnie?
Dokładnie! Będziemy mieli jeden z najnowocześniejszych systemów ciepłowniczych w Europie. Poza tym gwarantujemy wysoką stabilność cen gdyż kontrakt podpisany z PGNiG sprawia, że do 2024 roku jesteśmy bezpieczni w przypadku niespodziewanych skoków cen na rynku.
A jak oceniłby pan obecny stan polskiej energetyki?
Muszę przyznać, że patrzę z pewnym przerażeniem na stan tej gałęzi gospodarki. Powszechna jest postępująca dekapitalizacja. Technologię oraz infrastrukturę mamy w około 80% przestarzałe i wymagające jak najszybszej modernizacji. Paradoksalnie ostatni kryzys pomógł przetrwać nam kilka lat ale tak będzie tylko na chwilę. Trzeba zacząć działać zanim coś się wydarzy. Problem jest bardziej zamknięty ponieważ przeciętni obywatele go nie dostrzegają. Prąd i gaz w domu jest, więc wszystko wygląda w porządku. Dopiero kiedy przyjdzie blackout to ludzie się obudzą a wraz z nimi część naszych polityków, którzy dzisiaj ignorują problem. Warto by było powołać do życia jakiś ośrodek, który koordynowałby wszystkie kwestie energetyki od początku do końca. Zawsze powtarzam, że energia pierwotna w surowcach jest dobrem ogólnoludzkim i wykorzystywanie jej mało wydajnie jest grzechem.
Rozumiem, w takim razie na koniec spytam się jeszcze tak na rozluźnienie, jak pan zazwyczaj spędza swój czas wolny?
W weekendy najwięcej czasu staram się poświęcić mojej rodzinie. Sobota to zazwyczaj dzień naszych wspólnych zakupów. Jestem człowiekiem mocno zapracowanym ale kiedy mam wolne to uwielbiam chodzić po górach. Poza tym uprawiam i pielęgnuję własny ogródek. Zasadziłem tam pomidory, marchewkę oraz zieloną pietruszkę i teraz bardzo się cieszę, że mogę jeść warzywa, które wyhodowałem dzięki swojej pracy.










