Poniedziałek, 21 Maj 2012-Wiktora i Tymoteusza
TwójRynek Zielona Góra

Portret

Marek Cieślak, trener żużlowej reprezentacji kraju i Stelmet Falubaz
TwójRynek.pl 6/2011Agnieszka Demichowicz Komentarze1 komentarz
Trenerzy dzielą się na tych, co wygrywają i przegrywają. Trenera powinna wyróżniać charyzma. Sama wiedza niepoparta charyzmą nic nie znaczy. Niezwykle ważny jest także sposób przekazywania tej wiedzy oraz przekonanie zawodników, aby uwierzyli w swój sukces. Zawodnik musi być pewny, że może wygrać dane zawody oraz pokonać wszystkich przeciwników.
 
Proszę przybliżyć czytelnikom początki Pańskiej kariery żużlowej.
 
Żużel w Zielonej Górze, tak jak w mojej rodzinnej Częstochowie, zawsze stanowił sport numer jeden. Mój dom rodzinny znajdował się blisko stadionu
Marek Cieslak, trener żużlowej reprezentaji kraju
żużlowego, tak więc już od młodych lat miałem kontakt z tym sportem. Mój dziadek zabierał mnie na mecze żużlowe, gdy miałem 5 lat. Ponadto okazało się, że niedaleko mojego miejsca zamieszkania, mieszkał bardzo dobry zawodnik Wiktor Jastrzębski , z którym nawiązałem bliższy kontakt. Te i wiele innych czynników spowodowały, że już w 1966 roku zapisałem się do szkółki żużlowej i zacząłem intensywne treningi.
 
A jak Pan myśli, czy żużel wyróżnia się na tle innych dyscyplin sportowych?
Żużel jest przeznaczony na pewno dla pewnej grupy ludzi. W Polsce oraz w świecie nie jest także sportem numer jeden. Wyróżnić można natomiast miejsca, w których żużel jest bardzo popularny np. w Zielonej Górze, Częstochowie, Lesznie, Gorzowie, Bydgoszczy. W tych miastach żużel zawsze był, jest i będzie.
Żużel wyzwala w oglądającym specyficzne emocje. Często całe miasto żyje osiągnięciami swoich drużyn żużlowych. Dobrym przykładem jest Zielona Góra. Również kibic żużlowy nie jest zwykłym fanem, nie można go na pewno porównać z kibicem piłkarskim. Jest to całkiem inna kategoria człowieka. I niech tak zostanie na zawsze. Na mecze żużlowe można przychodzić całymi rodzinami, gdyż ludzie się cieszą oglądając zawody, a nie przychodzą po to, aby się od razu zabijać.
 
Czy mógłby Pan podjąć próbę charakteryzacji własnej osoby jako trenera?
W tym momencie w kadrze polskiej jestem bardziej selekcjonerem, już nie uczę nikogo jeździć. Więcej się koncentruję na analizie, którego zawodnika należy powołać na dane zawody. Jestem odpowiedzialny też za tworzenie takiej atmosfery , która przyczynia się do wygrywania zawodów. Ważne jest to, aby zawodnicy poczuli swoją moc oraz wiarę w swoje siły.
 
A co robić, aby zawodnicy poczuli tę moc? Jak być dobrym trenerem?
Można skończyć różne szkoły, studiować specjalistyczne kierunki oraz śledzić najnowsze wyniki badań na temat treningu i rozwoju danej dyscypliny sportowej, natomiast nie osiągać najlepszych wyników. Oglądałem w TV program, w którym dyskusje na temat trenowania prowadziło trzech wybitnych trenerów (Wagner, Górski oraz Mulak). Doszli oni do wspólnego wniosku, że trenerzy dzielą się na tych, co wygrywają i przegrywają. Można stwierdzić, że wiedza niepoparta specyficznymi dla danego trenera predyspozycjami, może nic nie znaczyć. Niezwykle ważny jest także sposób przekazywania tej wiedzy oraz przekonanie zawodników, aby uwierzyli w swój sukces. Zawodnik musi być pewny, że może wygrać dane zawody oraz pokonać wszystkich przeciwników. Trenera powinna wyróżniać charyzma. Nie można także nauczyć kogoś trenowania, gdyż byłoby to równoznaczne z nauką tej osoby charakteru, sposobu bycia. Szkoleniowiec musi posiadać swoje zdanie, a także powinien umiejętnie postępować z zawodnikami – nie można być zbyt pobłażliwym, a z drugiej strony należy być sprawiedliwym. Ja rozmawiam z zawodnikami zawsze w cztery oczy, nie opowiadam o zawodnikach w prasie, jedynie mogę ich publicznie pochwalić.
 
A czy żużlowiec musi się posiadać również określoną osobowość?
Żużel jest tak bardzo specyficzną dziedziną sportu, że trudno jest znaleźć odpowiedniego adepta, który posiadałby wymagane cechy psychologiczne. Wynika to stąd, iż żużel wiąże się z niebezpieczeństwem. Nie jest łatwo znaleźć tak odważnego zawodnika, który będzie potrafił zaryzykować własne zdrowie i życie. To musi być specjalny gatunek człowieka. Poprosiłem kiedyś mojego przyjaciela docenta Jana Supińskiego, który wykłada na AWF- ie we Wrocławiu , aby opracował portret psychologiczny kandydata na zawodnika. Sam stwierdził, że nie jest to łatwe zadanie, gdyż są to bardzo różni zawodnicy.
 
A czy widzi Pan kobiety w tym zawodzie?
Uważam, że dla kobiet jest to jednak za ciężki sport. Odpowiadając na pytanie, czy kobiety powinny być dopuszczone do żużlu, stwierdzę, że tak. Inaczej byłby wielki huk w Polsce. Kobiety uzyskały więc prawo zapisu do szkółek żużlowych, jednak bardzo szybko okazało się, że jest bardzo niewiele pań zainteresowanych tym sportem.
 
Jak zbudować dobry zespół?
Dużo łatwiej jest budować zespół w reprezentacji, bo jest tu niewielu kandydatów. Obserwuję ich, utrzymuję z nimi ciągły kontakt oraz dobieram pod kątem przydatności do danego toru. Kieruję się aktualną formą. Jeżeli chodzi o drużynę klubową, to dużo zależy od rodzaju klubu. Życzenie trenera może być bardzo duże, zaś możliwości finansowe klubu niewielkie.
 
Jak rozpocząć karierę żużlową w naszym mieście?
W Zielonej Górze szkółkę żużlową prowadzi Andrzej Huszcza. Na torze żużlowym można już jeździć od 14 roku życia, jednak aby być dobrym żużlowcem należy zacząć dużo wcześniej. Chłopcy, mając zaledwie 10lat, jeżdżą ma motorynkach. Dużo zależy przede wszystkim od nastawienia rodziców – od tego czy mają oni zapał zrobić ze swojego syna zawodnika. Młodzi chłopcy jeżdżą na mini torach, gdzie można już zauważyć, czy dany chłopak ma talent do tego sportu. Chętni chłopcy, wraz ze swoimi rodzicami, mogą się zgłaszać do Andrzeja Huszczy. Spotkania odbywają się dwa lub trzy razy w tygodniu
 
Zaklimatyzował się już Pan w Zielonej Górze?
Miasto podobało mi się zawsze. Jest to bardzo ładna miejscowość, ja natomiast tutaj czuję się dobrze. Większość czasu mieszkam pod Częstochową. Jestem w Zielonej Górze 3, 4 dni w tygodniu. Na razie zwiedzam okolice na rowerze.
 
A inne pasje?
Pasje same się tworzyły przez wiele lat. W domu trzymamy 4 teriery rosyjskie. Żona jeździ z psami na wystawy, a jeden z naszych podopiecznych został nawet w 2009 roku zwycięzcą świata. Mamy także gadającą papugę, która wszystko powtarza po domownikach. Posiadam ponadto piękne ranczo z lasem, więc zawsze jest dużo zajęć. Przez 13 lat byłem ogrodnikiem i szanuję ciężką pracę fizyczną.
Kolarstwo wybrałem dlatego, ponieważ jest to sport, do którego nie potrzebuje nikogo innego. Biorę rower i jadę. Jest to też sposób na odreagowanie stresu. Przywiązuje dużą wagę do ruchu. To jest mój sposób na życie.
 
 
 
 

Komentarze

  • Włodek
    2011-06-27
    świetny wywiad! szacunek dla tego pana
*

Dodaj komentarz

  • Autor *
  • E-mail *
  • Komentarz *
  • Przepisz kod (wielkość liter ma znaczenie)