Czuję się absolutnie niespełniony artystycznie i nie wiem czy kiedykolwiek będę - twierdzi Jacek Katos Katarzyński, znany i ceniony zielonogórski twórca, filmowiec, poeta i performer.
Wiem, że nie urodziłeś się w naszym mieście tylko przyjechałeś tutaj pewnego dnia. Czy po tylu latach czujesz się już rodowitym
zielonogórzaninem?
Absolutnie. To miasto dało mi niesamowite możliwości rozwoju. Trafiłem na coś tak dla mnie wyjątkowego, czego podejrzewam, że nigdzie indziej na całym świecie bym nie znalazł. Urodziłem się w Koninie i do Zielonej Góry przyjechałem do swojej kobiety. Pobyłem tu zaledwie kilka dni i klamka zapadła. Postanowiłem, że zostaję. Ówczesne środowisko artystyczne tak mnie urzekło i napełniło energią do działania, że od razu dałem się wciągnąć w jego wir. Byłem bardzo młody i może to dodawało mi odwagi. Wtedy to miejsce wydawało mi się bardzo optymistyczne i prężnie rozwijające się. Dziś mój związek z winnym grodem jest już nierozerwalny.
Czy przez te wszystkie lata nic cię nie denerwowało w Zielonej Górze?
Cóż mogę powiedzieć. Na pewno na to jak w danym okresie było miała wpływ władza sprawująca rządy w mieście. Osobiście jednak jestem zwolennikiem tezy, że nie należy krytykować wszystkiego od razu tylko spojrzeć na sprawy z perspektywy czasu. Nawet, jeśli w danym momencie jest mi źle to i tak staram się wyciągnąć pozytywy. Często jednak później zapominam o wszystkim i pamiętam tylko dobre strony, więc ta metoda nie jest doskonała. Natomiast utkwiło mi w pamięci jedno wydarzenie. Chodziłem z dziewczyną dosyć kontrowersyjnie ubrany, z irokezem na głowie itd. Były święta i policja zatrzymała nas do kontroli. Od razu zebrali się ludzie, aby popatrzeć na takich jak my dziwaków. Skończyło się na tym, że ktoś z tłumu krzyczał żeby zamknęli nas na święta, aby dzieci nie musiały na nas patrzyć.
A jakie były twoje artystycznie początki?
Zacząłem od poezji. W '87 roku udało mi się napisać i wydać mój pierwszy tomik "Koszmary drwią z nas”. Było to dla mnie ogromne wydarzenie. Teraz widzę, że popełniłem wtedy wiele błędów, na przykład pozwoliłem na jego cenzurę. Jeśli mam być szczery to nie jest on żadnym wspaniałym osiągnięciem pod względem artystycznym czy merytorycznym. Mam jednak do niego wielki sentyment. Był dla mnie kamieniem milowym. Mój pierwszy wieczór poetycki odbył się w Gębie. Miałem 19 lat. Na gitarze akompaniował mi Adam Nowak z Raz Dwa Trzy. Pamiętam, że przygotowałem na tę okazję niezły religijny performance z karaluchem w roli głównej. Później zafascynował mnie świat Art Zinów. To był wtedy koniec ich złotego wieku ale środowisko to wciąż działało aktywnie. Mogę się pochwalić, że udało mi się zorganizować pierwszy ogólnokrajowy zjazd jego twórców. Wcześniej, co ciekawe, nigdy nie spotykali się na żywo.
Ale w końcu odszedłeś od poezji. Dlaczego?
To nieprawda. Poezji nie porzuciłem nigdy. Słowo zawsze będzie dla mnie największą miłością. Jeśli skupiam się na filmie to po prostu nie mam czasu żeby zajmować się innymi rzeczami. To umiejscowienie pewnej siły ciężkości własnych działań. Napisałem też powieść - "Boskie Zapętlenie". Mam nadzieję, że będzie to książka mojego życia. Powstawała podczas kręcenia "Że życie ma sens". Postać poety z tego filmu wypowiada teksty, które właśnie zawarłem w książce. Wszystko obraca się tam wokół kabalistyki a samą opowieść scharakteryzowałbym jako sensację science fiction z dużą dozą poezji.
Przyznaj się, dlaczego do dzisiaj jej nie wydałeś?
Wysłałem ją paru bliskim mi osobom i twierdziły, że robi wrażenie. Natomiast, nie wydałem jej, ponieważ musiałem sam do tego dojrzeć. Chciałem zobaczyć ją z boku, skorygować odpowiednio dla czytelnika. Wcześniej pisałem i czytałem emocjami. Dla mnie było wszystko zrozumiałe ale dla kogoś obcego takie być nie musi. Pracuję, więc teraz nad kosmetyką a w międzyczasie szukam wydawcy. Myślę, że każdy znajdzie tam coś do siebie. Jest to podróż do własnego wnętrza i tego, co się w człowieku dzieje. Takie swoiste pokazanie plusów i minusów w duszy. Myślę, że każdy ma w sobie tyle samo dobra, co zła a wszystko zależy od tego, co wybieramy i jak się sami kreujemy.
A ty sam siebie jak postrzegasz jako twórcę?
Czuję się absolutnie niespełniony artystycznie i nie wiem czy kiedykolwiek będę. Rzeczy, które kiedyś dokonałem zrobiłbym teraz zupełnie inaczej. Chciałbym mieć więcej czasu, aby poruszyć inne sprawy i kwestie, które chodzą mi po głowie. Nie mam do siebie pretensji, zrobiłem tyle na ile starczyło mi sił. Na ocenę proszę poczekać aż umrę. Dla mnie ważne jest żeby moja twórczość poruszała i popychała do myślenia. Aby to domino poszło dalej. Nie ma twórcy bez odbiorców i nieważne ilu ich jest 5 czy 50. To naprawdę bez znaczenia. Trzeba wyjść na scenę i dać z siebie wszystko nawet dla jednej osoby. Jeśli kogoś na to nie stać to lepiej niech od razu sobie daruje.
Masz w życiu jakieś marzenia?
Jak miałem 13 lat to stojąc na boisku mówiłem do Boga, że mam tylko trzy życzenia. Zagrać w zespole, stworzyć książkę oraz żeby napisali o mnie w gazecie. Wszystko się spełniło, więc przez długi czas nie musiałem i nawet nie umiałem marzyć. Moje motto życiowe brzmi: jeżeli zadbasz o dzień dzisiejszy to mile wspomnisz dzień wczorajszy i nie musisz martwić się o dzień jutrzejszy. Starość i dojrzałość chyba jednak powoli mnie dopadają gdyż zauważam, że znów zaczynam marzyć.
Nad jakim projektem teraz szczególnie pracujesz?
Razem z Kombinatem Kultury przygotowuję Filmową Górę, czyli ogromny festiwal kinematografii niezależnej, który swoim zasięgiem dotrze nawet do kilku miast w Europie m.in. do Edynburga w Szkocji. Oprócz tego oczywiście współpracujemy z Lubuskim Latem Filmowym, przystankiem Woodstock oraz przygotowujemy Filmożer, czyli objazdowe kino na wakacje. Pracy jest bardzo dużo, więc przydałaby się pomoc. Każdy wolontariusz, od technicznego do dziennikarskiego jest na wagę złota, więc zapraszam wszystkich chętnych.
Jacek Katos Katarzyński urodził się 2 września 1966r. w Koninie. Poeta, performer, filmowiec niezależny. Założyciel artystycznej Formacji N.Toxic. Organizator i współorganizator licznych imprez kulturalnych i artystycznych m.in. Art Zine Gallery i Art Zine Kongres. Współtwórca kabaretu punk rockowego Rozkrock. Ściśle związany z grupą Sky Piastowskie, udzielał się m.in. jako drugi reżyser, współscenarzysta, operator, aktor, organizator planów zdjęciowych, specjalista od castingów a także kontaktów z mediami. Inicjator zawiązania i rozwiązania Formacji Cut-Off. Przez 12 lat związany z zielonogórską telewizją miejską gdzie pracował jako operator, dziennikarz, autor i pomysłodawca niektórych programów. Szef Artystyczny Festiwalu Filmowego Kino Niezależne Filmowa Góra.













Komentarze