Tym razem poszło o cięcie wydatków na kulturę. Koalicja PO-PIS zwiększyłaje, SLD łatając dziurę w budżecie - zniejszyła. Radni PO-PIS nadal nie składją broni i świetnie sie bawią w imię własnych interesów politycznych. Szkoda, że kosztem mieszkanców. A może chodzi o ich dobro?
Wśród osób, stowarzyszeń, organizacji tworzących życie kulturalne w Zielonej Górze zawrzało. Festiwal Kabaretu, Green Town of Jazz czy Quest Europe to imprezy, które wpisały się mocno w kalendarz zielonogórskich imprez. W budżecie Zielonej Góry brakuje pieniędzy na finansowanie wszystkich wydarzeń kulturalnych. Okazuje się więc, że brak pieniędzy i konieczność zaciskania pasa nie dotyczy tylko takich miejscowości jak Szprotawa czy Krosno Odrzańskie (przypominają się tutaj wydarzenia „oświatowe” z tych miast), ale także tych „dużych”, które do tej pory radziły sobie całkiem nieźle.
A może jest to wynik wojny, która rozgrzała Radnych Miejskich (a po nich mieszkańców) do czerwoności, a której to świadkami byliśmy podczas uchwalania budżetu? O to m.in. pytamy w tym numerze TwojegoRynku.pl Edwarda Markiewicza, radnego SLD oraz Mariusza Marchewkę, radnego PO.
Mariusz Marchewka, PO
Czego wynikiem jest zamieszanie związane z koniecznością cieć wydatków na kulturę?
| Mariusz Marchewka (PO) |
Radni wszystkich klubów Rady Miasta zdecydowaną większością zwiększyli - podkreślam - zwiększyli poziom wydatków na kulturę w Zielonej Górze. To był wyraźny sygnał dla Prezydenta, że Radni szanują środowisko zielonogórskich artystów i chcą, by realizowali swoje imprezy kulturalne. Niestety, decyzją Janusza Kubickiego, środki zostają przeznaczone na organizację masowych festynów zamiast wartych uwagi zdarzeń kulturalnych. Mam wrażenie, że Prezydent dzieli imprezy na dwie kategorie. Jedne to te, podczas których może wyjść na scenę i przemówić do tłumu zielonogórzan. Druga kategoria - mniej lubiana przez Prezydenta - to imprezy o wysokim poziomie artystycznym, ale mniejszej liczbie odbiorców.
Czy podział pieniędzy jest obiektywny?
Często mylone są dwie pozycje w budżecie: wydatki na promocję miasta i wydatki na działania kulturalne. W magistracie obie pule są traktowane jednakowo przez co środki z kultury trafiają do adresatów organizujących wydarzenia niejednokrotnie mocno rozmijające się z hasłem "kultura". Po przeznaczeniu przez Prezydenta ogromnego dofinansowania na realizację Festiwalu Piosenki Rosyjskiej de facto w puli dla organizacji pożytku publicznego pozostało niewiele do dzielenia. Na blisko setkę wniosków o dofinansowanie przekazano zaledwie 250 tys. zł.
Co należałoby zrobić by wypracować kompromis satysfakcjonujący wszystkich?
Kompromis zawsze jest możliwy. Wystarczy ruch Prezydenta Janusza Kubickiego i zmniejszenie wydatków na Festiwal Piosenki Rosyjskiej. Impreza, która w dużej części finansowana jest z budżetu Miasta Zielona Góra, pochłonie łącznie ok. 3,5 mln zł. Czy zmniejszenie dofinansowania o ok. 300 tys. zł znacząco utrudniłoby organizację tego jednodniowego wydarzenia? Z pewnością nie. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze wystarczyłyby na realizację wszystkich projektów kulturalnych, o które zabiegali artyści.
Edward Markiewicz (SLD):
Czego wynikiem jest zamieszanie związane z koniecznością cieć wydatków na kulturę?
| Edward Markiewicz (SLD) |
Jak wszyscy pamiętamy, projekt budżetu na 2011 rok przewidywał podwyżki cen biletów w MZK o 50% (jednorazowe) i 30%(okresowe). Koalicja PO-PiS przegłosowała odpowiednio 20% i 12%. Nie wnikając w szczegóły, spowodowało to konieczność znalezienia w budżecie ponad 3 mln zł., bo przecież MZK nie można było zostawić bez środków na funkcjonowanie.
Znalezienia – to znaczy zabrania z innych zadań. Nie miejmy jednak złudzeń, że politycy PO-PiS nie wiedzą co robią. Ich działania obliczone są na „utrudnienie życia” obecnemu prezydentowi i „rzucanie kłód pod nogi” gdzie tylko się da. „A niech się tłumaczy dlaczego brak pieniędzy na kulturę, czy na sport. Kto tam będzie dociekał tego, że to my nie daliśmy mu tych pieniędzy. Petycje o dofinansowanie adresowane będą na pewno do prezydenta a nie do radnych PO-PiS”.
I tak też się dzieje. Zapominają jednak, że cierpi na tym społeczność zielonogórska, że tego typu działania widzą i czują wyborcy, którzy podziękują POPiS-owi, gdy przyjdzie na to pora.
Jakie kryteria były decydujące przy podziale pieniędzy?
Gdy brakuje środków, żaden podział nie będzie obiektywny. Przed wydaniem krytycznych opinii pamiętajmy jednak o dwóch rzeczach. Miasto jedynie dofinansowuje niektóre zamierzenia, a nie finansuje je. Środki pozyskane z budżetu miasta nie powinny decydować o istnieniu lub śmierci danej imprezy. One powinny decydować o większej lub mniejszej atrakcyjności, o szerszym lub węższym dostępie , czy np. o czasokresie trwania zamierzenia. Z informacji jakie posiadam pozbawiono dofinansowania imprezy, które w ciągu roku dublują się jak np. festiwal filmowy czy kabarety. Wybrano te które docierają do szerszego odbiorcy i które promują nas w kraju i za granicą.
Czy jest w ogóle możliwy kompromis w tej sprawie?
Kompromis jest możliwy wówczas, gdy jest wola polityczna, a to wiąże się to z wzajemnymi ustępstwami, rezygnacją z części swoich zamierzeń – a więc ze współpracą. Cztery miesiące po wyborach samorządowych widać już „gołym okiem”, że szczególnie politycy PO postanowili na totalną krytykę wybranego prezydenta Janusza Kubickiego (SLD). Zdystansował on kandydatkę PO panią Elżbietę Polak, a Sojusz Lewicy Demokratycznej zyskał w Zielonej Górze poparcie niewiele mniejsze niż PO. Tak więc PO zaczęła realizować hasło –
„ …kampania wyborcza rozpoczyna się już w pierwszym dniu po wyborach”.
Taki schemat działania wyklucza współpracę. Mało tego – jest szkodliwy dla Zielonej Góry.
Pojawiły się problemy we współpracy z Urzędem Marszałkowskim gdzie rządzi PO i skąd docierają do nas przecież niebagatelne środki finansowe, a problemy na szczeblu Rady Miasta widzimy na co dzień. Cóż – mogę jedynie zaapelować do prawicowych radnych – otrząśnijcie się z bolesnej przegranej i proszę - zajmijcie się rzeczywistą współpracą, a nie tylko jej pozorami.













Komentarze