Poniedziałek, 21 Maj 2012-Wiktora i Tymoteusza
TwójRynek Zielona Góra

Felieton

Kilka twarzy zielonogórzan
TwójRynek.pl 5/2011Agnieszka Stawiarska Komentarze0 komentarzy
Poznałam ciekawe badania, które pokazują nasze spojrzenie na władze miejskie, poziom życia w Zielonej Górze i naszą aktywność obywatelską. Wyszło na to, że siebie oceniamy bardzo dobrze, tylko w rzeczywistości trudno znaleźć potwierdzenie.
Ankiety wśród zielonogórzan zorganizowała Sieć Wspierania Organizacji Pozarządowych „SPLOT” oraz PBS DGA. Chciała się dowiedzieć, czy jesteśmy gotowi do wpływania na władzę, aby podejmowała decyzje ważne dla miasta po konsultacjach społecznych. Jaki był wynik badań? Większość z nas uważa, że prezydenci, radni, urzędnicy miejscy nie chcą takiego kontaktu. Chętnie więc przypinamy łatę, ale u siebie wad nie widzimy, bo gdy ankieterzy zapytali „a byłeś na konsultacjach, gdy zostały zorganizowane?”, to prawie 80 proc. z nas odpowiedziało, że „nie”. A najbardziej ubawiły mnie odpowiedzi na dociekania - „Czy byłeś na ostatnich wyborach samorządowych?”. Znów prawie 80 proc. badanych biło się w piersi „tak, byłem”. A jaka była prawdziwa frekwencja? Ledwie 42 proc. Można część błędu w wynikach zrzucić na małą grupę zbadanych (500 osób), ale w końcu każde wyniki ankiet reprezentują większą społeczność.
 
 
W sumie fajnie nam się żyje
 
Gdy porównamy się z innymi miastami, to podobają nam się nasze drogi. Doceniamy od dawna funkcjonującą obwodnicę, ale i zmiany w organizacji ruchu - wybudowane w ostatnich latach ronda. Na pewno świetnie poprawiły one jazdę w okolicy Ogrodowej, Wiśniowej. Widzimy też jak dobre warunki mamy w miejskiej komunikacji, nowe autobusy, elektroniczne informacje na przystankach. Mały plusik stawiamy też za niskie na tle regionu bezrobocie i wyższe niż w innych miastach województwa płace. Uniwersytet i kilka dobrych szkół średnich postrzegamy jako ważny magnes zatrzymujący tu młodzież. Zaletą też są kierunki techniczne na uczelni.
Gdy jednak dojedziemy do opinii na temat życia kulturalnego, widać jak bardzo wynik badań mogłyby być już dziś nieaktualne. Ankieterzy przepytywali zielonogórzan w ubiegłym roku, więc wychwaliliśmy ofertę rozrywkową i instytucje, które dają nam zastrzyk relaksu i strawę dla ducha. Teraz, po ostrych cięciach w budżecie, czeka nas nędza na tym polu. Wśród władzy zwyciężyła koncepcja zabawy z piosenką rosyjską, a zlekceważone zostały zastępy mieszkańców, którzy długie lata i z pasji tworzyli lokalny dorobek kulturalny. I tu byłoby miejsce na konsultacje jak znalazł. W jakim mieście chcemy żyć? Czy w takim, gdzie zapaleńcy, kreatywni ludzie i „stąd” dostarczali nam rozrywki? Aby byli wspierani przez miejscową władzę i mogli przez to więcej osiągnąć, może też uszczknąć trochę sławy poza miastem i rozsławić w ten sposób Zieloną Górę? Mnie odpowiada właśnie taki pomysł na współżycie mieszkańców z władzą.
Na plus zaliczyliśmy też wygląd miasta, a zwłaszcza wysiłki inwestorów, którzy budują nowe obiekty już w nowoczesnym stylu.
 
Wiele też krytykujemy
 
Mam wrażenie, że opinie zawarte w wynikach tych badań są dość powszechne i bliskie wielu mieszkańcom, bo podobne słyszę od czytelników „Gazety Lubuskiej”, swoich bliskich i dalszych znajomych. Ale, że zacytuję klasyka są też „plusy ujemne”, to w każdej zalecie jest trochę wad. Tak więc w tematach drogowych wytykamy korki wzdłuż trasy do Focusa (chociaż tak naprawdę to my w Zielonej Górze korków nie znamy, po prostu tłoczno jest tam czasami) i bezmyślność przy remontach i budowie nowych chodników, dróg. Władze zapominają o starszych ludziach, kobietach z dziećmi w wózku i niepełnosprawnych, bo po tylu latach samorządności powinniśmy mieć już w mieście przyjazne krawężniki.
Od lat narzekamy też na ubogi wybór wśród ofert pracy. Najszybciej można podłapać robotę na kasie w dyskoncie, ale dla absolwenta z ambicjami to już niewiele jest możliwości. Dlatego miasto powoli się wyludnia. To największe zagrożenie dla rozwoju Zielonej Góry i regionu w prognozie na najbliższe naście lat. I tu widzimy słabości uniwersytetu, który też traci studentów, kadrę naukową, bo nie jest dość dobry, aby konkurować ze szkołami w ościennych województwach.
Doskwiera nam też brak życia nocnego w tygodniu. Do tego spostrzeżenia podchodzą trochę nieufnie, bo tak zastanówmy się, kiedy ostatnio mieliśmy czas, siły i chęć na ubaw poza weekendem?
W podsumowaniu badań, jego autorzy zwrócili uwagę, że zielonogórzanie oczekują od władz większego zaangażowania w sprawy miasta, sami też się tym interesują i deklarują gotowość konsultacji? Życie jednak pokazuje, że gdy jest sprawa do dyskusji, to zwykle aktywność mieszkańców kończy się na telefonach i listach do dziennikarzy.
 
 

Komentarze

*

Dodaj komentarz

  • Autor *
  • E-mail *
  • Komentarz *
  • Przepisz kod (wielkość liter ma znaczenie)