Gdy słucham dyskusji o tym, czy miasto ma wydać pieniądze na wyrzeźbioną w drewnie Bitwę pod Grunwaldem, zastanawiam się, czy ciągle śpię, a dzień wcześniej mocno uderzyłam się w głowę. To musiało być walnięcie do utraty przytomności, bo za kupnem „bitwy” pojawia się argument promocji miasta. Zgoda, o ile chcemy się promować na sposób „nieważne jak, byle głośno”. Równie skuteczne promocyjnie mogą być najgłupsze zawody w Polsce. Na przykład w dłubaniu w nosie na czas. Przynajmniej raz w roku poświęcą nam pół minuty w Teleexpressie.
więcej›