Wtorek, 25 Lipiec 2017-Jakuba i Krzysztofa
TwojRynek

Żywność

Jak kupować – na wagę czy w opakowaniu?
2016-03-22Izabela Bohdanow, fot. Kyle Edwards Komentarze0 komentarzy
Robiąc zakupy w markecie, często zastanawiamy się, czy kupić produkty na wagę, czy paczkowane. Stajemy przed wyborem, czy postawić na jakość produktu, czy raczej na cenę i zrobić zakupy żywności na zapas. Zakupy na wagę lub w dużych paczkach to dobry sposób na zaoszczędzenie pieniędzy, jednak te oszczędności nie zawsze mogą nam wyjść na dobre… 
 
 
 
W hipermarketach dostępna jest szeroka oferta produktów spożywczych, które możemy kupić na wagę lub w dużych, ekonomicznych opakowaniach. Przed zakupem warto jednak zastanowić się, jak poszczególne produkty, paczkowane lub nie, wpłyną na nasze zdrowie.
 

Pieczywo i jajka

 
Pieczywo najlepiej kupować to ułożone luzem na półce. Bułki i chleb sprzedawane w torebkach są dłużej świeże dzięki konserwantom. Dodawany do ciasta przez piekarzy kwas propionowy podrażnia żołądek, który jest przez to narażony na ataki bakterii, a to zwiększa ryzyko powstawania wrzodów. Naukowcy są zgodni co do tego, że stosowanie konserwantów w żywności może też zwiększać podatność na alergie.
Kupowane jajka muszą być najświeższe. W hipermarketach można nabyć ich całe palety, jednak zdecydowanie lepiej kupować mniejsze opakowania, ale za to częściej. Wtedy uzyskamy większą pewność, że jajka są świeższe.
 

Warzywa i mrożonki

 
Warzywa sprzedawane na wagę mają większą wartość odżywczą, gdyż te pakowane w folię są wcześniej pasteryzowane. Wprawdzie proces ten niszczy mikroby odpowiedzialne za psucie, ale pozbawia też produkty dobrych bakterii, czyli probiotyków. Niszczą one bakterie chorobotwórcze i wydzielane przez nie szkodliwe toksyny. Mrożonki natomiast lepiej kupować w szczelnych opakowaniach producenta, nieprzepuszczających światła. Przechowywanie warzyw i owoców w minusowych temperaturach to najlepsza metoda. Sprzedawane luzem, które długo leżą, stają się bezwartościowe. Narażone są na światło i tlen, które niszczą zawarte w nich cenne związki. W ten sposób mogą zostać zupełnie pozbawione witaminy C, która jest najbardziej wrażliwa na sklepowe światło.
 

Nasiona i orzechy

 
Orzechy również lepiej nabywać w opakowaniu, które chroni je przed pleśnią i wysychaniem. Tłuszcze zawarte w orzechach zapewniają cerze jędrność i elastyczność, jednak te sprzedawane luzem jełczeją i tracą swoje właściwości. Produkty te są bogate także w witaminę E, czyli silny przeciwutleniacz, który niszczy wolne rodniki atakujące komórki skóry. Witamina ta jest również wrażliwa na światło sklepowe i orzechy leżące luzem często ją tracą. Otwarte nasiona i orzechy psują się po kilku tygodniach, a nigdy nie mamy pewności, ile już leżą w sklepie.
 

Kawa i przyprawy

 
Lubimy kupować w sklepach z kawą, gdyż wystawione na ladzie worki z ziarnami kuszą nas pięknym zapachem. Ziarna kawy jednak szybko wietrzeją, a picie trunku pozbawionego swoich właściwości może okazać się nieprzyjemne w skutkach. Zdecydowanie lepiej więc kupić ziarna ulubionej kawy w opakowaniu. Przyprawy sprzedawane luzem wyglądają pięknie i przypominają nam obraz wschodniej estetyki. Jednak wystawione na działanie świeżego powietrza także szybko wietrzeją, tracąc nie tylko właściwości, ale też swój niepowtarzalny smak. Dlatego lepiej kupować je w opakowaniach, ale tylko tych małych.
 

Ekonomiczna żywność paczkowana?

 
W sklepach przeszło 1/3 produktów oferowanych na wagę jest źle oznakowana. Paczkowane pierogi z serem mają niską zawartość sera, a te z mięsem często okazują się koło mięsa nie leżeć… Niektóre produkty paczkowane dawno straciły datę ważności. Zgodnie z prawem klient w sklepie bez względu na to, czy wybiera towar na wagę, czy ten paczkowany, musi wiedzieć co kupuje. Niektórzy sprzedawcy niechętnie jednak informują nas o składach wędlin. Zastanawiamy się, czy paczkowane sery rzeczywiście mają więcej konserwantów i są w wyższej cenie niż te same produkty na wagę. Wędliny, sery, mięso, ryby − co kupować na wagę, a co w paczkach? W sklepach mamy duże pole wyboru – możemy wybrać produkty paczkowane przez producenta lub kupić żywność luzem. W większości sklepów dominuje żywność paczkowana, nie trzeba jej przygotowywać do sprzedaży, mniej ludzi trzeba więc zatrudnić. Łatwiej się ja transportuje i przechowuje, nie trzeba jej segregować czy pilnować, żeby się wymieszała. Niektóre sklepy, zwłaszcza dyskonty, w ogóle zrezygnowały ze sprzedaży wędlin, serów czy ryb na wagę. W tych sklepach znajdziemy je tylko paczkowane. Na szczęście niemal w każdym sklepie wciąż możemy kupić na wagę owoce, warzywa czy chociażby orzechy.
 

Wędliny

 
A jak do sklepów trafiają wędliny? Wszystkie produkty są dostarczane jako opakowane hermetycznie przez producenta. Opakowanie ma przedłużyć trwałość i zabezpieczyć żywność przed kontaktem z czynnikami zewnętrznymi. Dopiero w sklepie przed wpakowaniem do lady wędliny są odpakowywane i na nasze życzenie krojone i… ponownie pakowane. Na wagę najczęściej kupujemy wędliny. Często nie chce nam się jednak stać w kolejkach, dlatego kupując „na zaś”, wybieramy te paczkowane. Datą ważności do spożycia zasadniczo nie różnią się od tych na wagę. Ale co ze składem? Weźmy za przykład szynkę. Ta na wagę ma około 80% mięsa wieprzowego, występuje skrobia ziemniaczana jako zagęstnik, stabilizatory, w tym groźne fosforany oraz konserwanty. Szynka tego samego producenta o tej samej nazwie, ale paczkowana, też zawiera stabilizatory i konserwant, ale ma więcej mięsa – aż 86%. Wędliny paczkowane od tych na wagę różnią się też ceną – na przykład „szynka babuni” sprzedawana na wagę to koszt 27,90 zł, ta sama pokrojona i zapakowana kosztuje około 34 zł. Koszt szynki litewskiej sprzedawanej na wagę to koszt około 25 zł, natomiast ta sama pokrojona i zapakowana kosztuje już około 45 złotych! Mimo że wędliny paczkowane są znacznie droższe od tych na wagę, Polacy coraz chętniej je kupują. Jednym z powodów jest to, że coraz częściej szukamy pełnej informacji o produkcie. Według prawa obowiązującego w Unii Europejskiej od grudnia 2014 roku żywność, zarówno ta paczkowana, jak i sprzedawana na wagę, musi zawierać pełną informację: o składzie, nazwie, cenie oraz terminie przydatności do spożycia. Nie wszyscy sprzedawcy produktów na wagę znają jednak skład żywności, którą sprzedają.
 

Sery

 
Produktami sprzedawanymi na wagę, które niczym nie różnią się od swoich paczkowanych „kolegów”, są oczywiście sery. Gdzie więc tkwi różnica? Niestety, znowu w cenie. Ser żółty królewski na wagę kosztuje około 26 zł za kilogram, ten pakowany około 35 zł. Ser żółty salami na wagę kosztuje około 20 zł, a pakowany około 31 zł. Wystrzegajmy się pięknych, żółtych plasterków pakowanych każdy osobno. Wyglądają jak pełnowartościowy ser żółty, nazwą też sugerują oryginał, a tymczasem są to sery topione, czyli pochodne serów. Wytwarza się je przez stopienie prawdziwego sera z dodatkiem topników: E-452 i E-339 oraz wody. A prawdziwego Emmentalera tylko… 3%. Jak więc kupić ser? W kawałku, plasterkach, a może w paczce, od razu starty, gotowy do posypania na pizzy lub spaghetti. Producenci serów tartych prześcigają się w nazwach, niestety, trochę fałszują ich składy. Ten sam ser w wersji paczkowanej i tartej kosztuje 82 zł za kilogram, a w całości około 87 zł. Oba w składzie mają także konserwant – azotan sodu, który spożyty w dużych ilościach może prowadzić do zatrucia organizmu, a także astmy, zapalenia nerek, bólów i zawrotów głowy. Tymczasem dobry włoski ser, długo dojrzewający na wagę kupimy już za 66 zł za kilogram.
 

Czy opakowanie ma znaczenie?

 
Większość serów i wędlin pakowana jest w dwa materiały: plastik i aluminium. Czy są one bezpieczne dla naszego zdrowia? Oczywiście, producenta obowiązuje jak najwyższe bezpieczeństwo, również jeśli opakowuje nam żywność w plastik, aluminium, papier czy kartonik. Musimy jednak pamiętać, że opakowania do żywności, które są używane, ulegają bardzo silnym restrykcjom, ale nie zawsze nowe technologie są do końca sprawdzone. W Europie występuje system wczesnego ostrzegania o zagrożeniach, które mogą dotyczyć żywności. Okazuje się, że jest wiele zgłoszeń od konsumentów o tym, że z opakowań mogą do żywności przechodzić groźne związki. Najważniejsze jest jednak, by żywność paczkowana, w dowolną materię, była jak najszybciej przez nas spożywana i jak najkrócej przechowywana.
 

Mięso paczkowane czy za ladą?

 
Zanim wybierzemy najświeższe mięso na wagę, zwróćmy uwagę, jak wygląda stoisko. Czy przy nim pachnie, czy jest czysto i sterylnie oraz czy sprzedawczyni ma jednorazowe rękawiczki. Świeże mięso dobrej jakości powinno być delikatnie lśniące, mieć ładny kolor i nie pachnieć chemicznie. Jeśli pachnie chemicznie, istnieje ryzyko, że było w czymś moczone, a jeśli ma suche placki dokoła oraz przebarwienia i plamy, pewnie długo już leży za ladą. Czy sprzedawcy wiedzą, do kiedy mogą nam oferować mięso? Powinni mieć opakowanie zbiorcze mięsa, na którym widnieje data przydatności do spożycia. Niewiedzę sprzedawców oraz brak oznakowania produktów możemy zgłaszać do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Nasuwa się więc pytanie, czy lepiej kupić mięso paczkowane w sklepie, które ma datę przydatności do spożycia na opakowaniu. Taką datę jednak bardzo łatwo przebić. Poza tym mięso paczkowane w sklepie można wrzucić na „pieluchę”, po czym wstrzyknąć do niego wodę z chemią w celu zwiększenia wagi, zawinąć i wyłożyć na sklepową półkę. W przypadku kupowania mięsa paczkowanego należy zwrócić uwagę, czy na dole opakowanie nie zbiera się krwista woda. Oznacza to, że mięso jest nieświeże, a w paczce zdążyły zamieszkać bakterie. Poza tym mogło być wielokrotnie zamrażane i rozmrażane. Paczkowane bywa też mięso, które się nie sprzedało, czyli nie do końca świeże. Najlepiej kupować mięso pakowane próżniowo przez producenta. W taki sposób najczęściej pakuje się mięso w zakładzie produkcyjnym, ma ono zatem krótszy kontakt z powietrzem, czyli jest najświeższe. Data przydatności w tym przypadku jest wytłaczana na opakowaniu, nie ma możliwości więc przyklejenia dodatkowych etykiet. Mięso zapakowane w ten sposób ma o kilka dni dłuższy termin przydatności do spożycia. Nie zawsze mięso pakowane próżniowo przez producenta jest dużo droższe niż to sprzedawane na wagę. Na przykład filet z kurczaka pakowany próżniowo kosztuje około 15-16 zł za kilogram, a ten sprzedawany na wagę… tyle samo.
 

Ryby mrożone nie takie złe?

 
Jeśli chodzi o ryby, to mamy do wyboru mrożone paczkowane lub na wagę. Przy każdej rybie powinien widnieć napis informujący o gatunku, zarówno w języku polskim, jak i łacińskim, o obszarze połowu, metodzie hodowli i metodzie produkcji. Jakie więc ryby kupować: świeże czy mrożone, paczkowane czy te luzem? Chciałoby się odpowiedzieć, że świeżą rybę kupimy tylko od rybaka, który właśnie dopłynął do plaży. Wszystkie ryby w sklepach leżą już przez pewien okres od momentu połowu. Musimy liczyć także czas transportu. Specjaliści od zdrowej żywności zalecają kupować ryby mrożone, zwłaszcza morskie, gdyż są one bezpieczniejsze. Mrożone są one na statkach, na łowiskach i jest to szybki proces, podczas którego nie tracą one swej wartości odżywczej. W przypadku świeżych ryb, powinniśmy pytać sprzedawcę, kiedy dany produkt dotarł do sklepu. Jeżeli ryba leży na ladzie bądź w lodówce przez kilka dni, to już nie należy do świeżych. Cena świeżego dorsza na wagę wynosi około 45 zł za kilogram, a zapakowanego przez producenta około 50 zł za kilogram. Kupując ryby mrożone, na wagę lub paczkowane, należy zwracać uwagę na ilość tzw. glazury, czyli wody, którą została spryskana ryba przed zamrożeniem. A wszystko to po to, by po rozmrożeniu nie była sucha. Nie powinno jej być więcej niż 10%, gdyż wtedy płacimy za rybę, a nie za wodę. Ryby glazurowane oznaczone są na opakowaniu jako produkt głęboko mrożony. W opakowaniach pangi i mintaja, według badań Instytutu w Szczecinie, często obecne są cząstki fosforu. Oznacza to, że producent dodał bardzo dużo wody. Dzięki fosforanom woda łatwo wnika do mięsa ryby, podnosząc tym samym jego wagę. W efekcie płacimy właśnie za wodę. W opakowaniu każdy kawałek ryby powinien być zamrożony osobny, gdyż jeśli ryby są zbite w jedną całość, to znaczy, że były już wielokrotnie rozmrażane i zamrażane ponownie. Filety nie powinny być przekrwione ani przesuszone mrozem, czyli mieć białych placków, a po rozmrożeniu nie mogą być poszarpane ani mieć mazistej tekstury. Ryby paczkowane są nieco droższe od tych sprzedawanych na wagę. Najlepiej więc wybierać ryby mrożone sprzedawane na wagę i pytać sprzedawcę o ilość fosforanów i glazury.
 
 
*

Dodaj komentarz

  • Autor *
  • E-mail *
  • Komentarz *
  • Przepisz kod (wielkość liter ma znaczenie)