Kurs franka szwajcarskiego jest najwyższy w historii. Powodów jest kilka: kryzysowa sytuacja w Grecji i problemy USA sprawiają, że inwestorzy rezygnują z euro i dolara, uciekając do tradycyjnie stabilnej Szwajcarii. Złotówka też najsilniejsza nie jest. A co to oznacza dla nas? Oczywiście, więcej pieniędzy wydanych na spłatę kredytu. Tego się uniknąć nie da. Wśród kredytobiorców pojawiać się mogą różne pomysły na uniknięcie konsekwencji wyższego kursu. Zawsze w takich sytuacjach niektórzy myślą o przewalutowaniu. Osoby dysponujące jakimś kapitałem zastanawiają się nad spłatą całości zadłużenia. Czy warto?
- Zdecydowanie odradzam jakiekolwiek nerwowe ruchy – mówi doradca finansowy Tomasz Heppel –spłata całości zadłużenia w momencie, gdy frank jest tak drogi nie ma najmniejszego sensu. Ta sytuacja powinna się ustabilizować w perspektywie 2-3 lat. Kryzys w Grecji też nie będzie trwać wiecznie.
Uspokajają również inni eksperci. W rozmowie z TVN CNBC Paweł Majtkowski, główny analityk Expandera przyznał, że choć w czerwcu wielu Polaków zapłaciło najwyższą w historii ratę kredytu zaciągniętego w walucie szwajcarskiej, to już w lipcu może być lepiej.
Kurs ulegać może w najbliższym czasie znacznym wahaniom zarówno "w górę", jak i "w dół" w zależności od sytuacji rozwoju sytuacji m.in w Grecji. Na dzisiejszej cenie odbiło się udzielenie przez grecki parlament votum zaufania rządowi Jeorjosa Papandreu.
- A ja kredyt zaciągnęłam i spłacać muszę. – podsumowuje B. Dirbach – Mam tylko nadzieję, że jednak frank nie przekroczy 3,5 zł.













Komentarze