W ostatnich latach instytucja headhuntera, czyli tzw. łowcy głów, stała się nadzwyczaj popularna. Specjaliści od wyszukiwania talentów znajdują na rynku pracy i uczelniach najlepszych w poszczególnych dziedzinach, zbierają o nich informacje, a następnie przedstawiają im kuszącą ofertę zatrudnienia w innej firmie. I komu przez myśl nie przejdzie, że chciałby być obiektem, o którego uwagę przedsiębiorstwa aż się biją? Niestety w rzeczywistości często okazuje się, że zainteresowania brakuje. Absolwent po otrzymaniu dyplomu, nadaniu tytułu, uzyskaniu kwalifikacji zawodowych stoi u progu kariery i nie może zrobić następnego kroku. Jak przyciągnąć uwagę potencjalnego pracodawcy, aby zostać zauważonym?
Do you speak English?
Na początek klasyczny komediowy obrazek. Człowiek trafia do obcego kraju, a tam wszyscy usiłują mówić do niego głośno i wyraźnie w przekonaniu, że w ten sposób mimo bariery językowej uda im się porozumieć. Brzmi śmiesznie, ale jest zupełnie poważne, kiedy problemy z kontaktem dotyczą nas samych. W obliczu globalizacji i informatyzacji świata przestrzeń przestaje być przeszkodą w próbie porozumienia się. Znajomość języków obcych stała się więc naturalnym punktem w wymaganiach niezbędnych stawianych przez pracodawcę kandydatom do uzyskania etatu.
- Teksty źródłowe dotyczące wielu dziedzin: medycyny, informatyki, handlu są rozpowszechniane w Internecie najczęściej po angielsku – twierdzi Ewa Szulc, administrator projektu Business English ze Szkoły Języków Obcych ELS. – Dlatego wielu ludzi zgłasza się na kursy językowe, żeby być na bieżąco. Coraz częściej również sami pracodawcy kierują podwładnych do nauki dofinansowanej z środków unijnych. Wielu decyduje się na tematy ściśle związane z biznesem, które są zakończone egzaminem TOEIC sprawdzającym znajomość angielskiego w środowisku pracy.
Test można co jakiś czas powtarzać. W ten sposób pracodawca dowiaduje się, czy inwestowanie w pracownika przynosi rezultaty.
Praktyka czyni mistrza
Innym sposobem na „zapunktowanie” są staże, praktyki i wolontariat. Nie od dzisiaj wiadomo, że im wcześniej pomyślimy o zdobywaniu doświadczeń związanych z zawodem, który chcemy w przyszłości wykonywać, tym większe mamy szanse w procesie rekrutacji. Na Uniwersytecie Zielonogórskim prężnie działa Biuro Karier. Jego pracownicy informują o ofertach pracy, pomagają napisać CV i list motywacyjny, nawiązują z firmami współpracę w imieniu uczelni, a także wysyłają studentów na praktyki, również za granicę (np. do świetlicy terapeutycznej niemieckiego stowarzyszenia Miteinander Wohnen).
- W tym roku już po raz siódmy zorganizowaliśmy Targi Pracy – informuje Lilia Smoła, kierownik BK. – Była na nich obecna tzw. Loża Ekspertów, czyli specjaliści z różnych dziedzin, m.in. psycholog – rekrutant, przedstawiciel Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej czy fachowiec, która tłumaczyła jak założyć firmę w Niemczech.
A już w dniach 5 - 11 października odbędzie się Ogólnopolski Tydzień Kariery, a na uczelni zaplanowano Dni Multimedialne (z filmami szkoleniowymi odnośnie doskonalenia umiejętności zawodowych). Oprócz tego BK proponuje warsztaty „Jak radzić sobie ze stresem” i „Poznaj siebie i polski rynek pracy”.
- Ale to nie wszystko - zapewnia L. Smoła. - Już ruszyła nowa strona internetowa www.absolwent.uz.zgora.pl, na której zamieszczamy sylwetki naszych najlepszych absolwentów z każdego wydziału. Dzięki temu pracodawcy będą mogli sprawdzić, kto z opuszczających mury uczelni miał najlepsze osiągnięcia.
Wszechstronni na plus
Zagadnienie „zainteresowania”, choć wpisywane we wzory CV często jest przez aplikantów pomijane. Jak się okazuje – niesłusznie. Specjaliści od human resources podpowiadają, że hobby może być atutem. Życiowa pasja wskazuje, że potrafimy być konsekwentni i wytrwali w działaniu. Dlatego czy gramy na tubie czy zbieramy znaczki – warto o tym wspomnieć.
- W przypadku tancerzy treningi owocują rozwojem mentalnym, nauką kontroli samego siebie – twierdzi Natalia Madejczyk, finalistka pierwszej edycji telewizyjnego programu „You Can Dance”. – Zainteresowania to także rozwój duchowy.
Trzeba jednak pamiętać o tym, że podczas rozmowy kwalifikacyjnej może paść pytanie dotyczące wpisanych w CV zainteresowań. Nie warto więc fantazjować, że uprawiamy sporty ekstremalne lub interesujemy się fizyką jądrową, jeśli to słowa bez pokrycia.
Przedstawione propozycje oczywiście nie wyczerpują listy rzeczy, które możemy zrobić, żeby lepiej „się sprzedać”. To jednak przykłady czynności i umiejętności, które pozwolą nam zapunktować w oczach pracodawców. Jeśli chodzi o inne pomysły, inwencję pozostawiam absolwentom. W końcu kreatywność to również jedna z najczęściej pożądanych u kandydatów cech.













Komentarze