Piątek, 18 Maj 2012-Feliksa i Aleksandry
TwójRynek Zielona Góra

Twój Rynek.pl 10.2009

Marginalizacja regionu lubuskiego?
Czy grozi nam marginalizacja regionu lubuskiego? Wgłębiając się w lekturę raportu „Polska 2030-wyzwania rozwojowe” można odnieść takie wrażenie. Organizacja Pracodawców Ziemi Lubuskiej nie ma co do tego wątpliwości i w swoim wystąpieniu jasno mówi: „...marginalizowanie i utrwalanie peryferyjności zachodniej Polski, w tym województwa lubuskiego, jest błędem strategicznym dokumentu i stoi w sprzeczności z polską racją stanu...”.
 
 
Zresztą głośno mówią o tym także nasi samorządowcy i biznesmeni.
 
Tylko co z tego? O „peryferyjności” Lubuskiego rozmawiam z Jarosławem Nieradką, dyrektorem OPZL oraz Adamem Fularzem, uczestnikiem Lubuskiego Forum Gospodarczego, Konsultantem, dyrektorem d/s organizacji i rozwoju (Eotech)
 
 
 
Adam Fularz, Konsultant, dyrektor d/s organizacji i rozwoju (Eotech)
 
 
Podczas spotkania w Bukowym Dworku doradca Premiera, minister Michał Boni przedstawił założenia raportu związanego z rozwojem kraju „Polska 2030”. Czy nie odnosi Pan wrażenia, że minister to samo mógłby powiedzieć równie dobrze na drugim końcu Polski? Czy nie jest przypadkiem tak, że znajomość problemów regionu z punktu widzenia Warszawy jest nijaka?
 
Generalnie centralizacja władzy jest zła i widać to było na przykładzie wystąpienia ministra. Widoczne były w nim - brak rozpoznania problemów lokalnych i błędnie stawiane diagnozy a nawet więcej – ośrodek doradczy w Warszawie w ogóle ich nie zdiagnozował.
 
W swoim wystąpieniu krytykował Pan wiele pomysłów przedstawionych – czy to w Raporcie, czy prezentowanych przez lubuskich przedsiębiorców i samorządowców. W takim razie – z Pana punktu widzenia jakie są największe bolączki regionu, miasta?
 
W centrach dużych lubuskich miast i doskonałym tego przykładem jest Zielona Góra, większość budynków jest własnością komunalną lub wspólnot co w dużym stopniu ogranicza rozwój tych centrów. Są one wyludnione a życie rozrywkowe i handlowe przenosi się na obrzeża. W Zielonej Górze np. do centrum handlowego Focus Park. U nas stosunki własnościowe są inne niż np. w Polsce południowej.
 
To wszystko?
 
Oczywiście nie. Nie odkryję Ameryki mówiąc, że stan infrastruktury – nie tylko drogowej – jest w opłakanym stanie. Już przed wojną Niemcy planowali budowę autostrady Zgorzelec-Żary-Krosno Odrz. i dalej na północ. Tyle lat po wojnie i dopiero teraz – zobaczymy czy z udanym skutkiem – buduje się trasę S3. Zresztą moim zdaniem także po części źle zaplanowaną, bowiem między Nowym Miasteczkiem a Polkowicami będzie trasa biegła po „nowym śladzie”, w zupełnym oderwaniu od istniejącej drogi. Wydaje mi się, że korzystniejsze – chociażby pod względem ekologicznym – byłoby wykorzystanie starej drogi.
 
I jeszcze należy wspomnieć o infrastrukturze kolejowej, która nie jest najlepsza.
 
Dokładnie. W południowej części województwa lubuskiego mamy do czynienia z tzw. aglomeracją rozproszoną. Pół miliona mieszkańców mieszka na obszarze, który nie jest powiązany dobrą siecią kolejową. Ma na to wpływ m.in. zły operator usług kolejowych, złe zarządzanie i zły tabor. Jest to więc problem złożony a za komentarz niech posłuży moja podróż z Węglińca do Żar. 40 km w ciągu godziny, w pociągu czterech pasażerów – woła o pomstę do Nieba.
 
Czy nie odnosi Pan wrażenia – wracam do spotkania podczas Lubuskiego Forum Gospodarczego – że mamy niewielki wpływ na to co dzieje się w Warszawie i nasze „wołanie o pomoc” nie znajduje oddźwięku?
 
Nie można się temu dziwić – to wada ustrojowa, z która bardzo trudno walczyć. Nasz region z niewiele ponad milionem mieszkańców stanowi 1/38 populacji kraju. Jest więc naturalnie zmarginalizowany. Wydaje mi się, że należałoby stworzyć swoistą koalicję „małych regionów”, która potrafiłaby się przeciwstawić dominantom. A do tego być może warto byłoby „postraszyć” Warszawę argumentami separatystycznymi i pokazać figę mówiąc, że „marzy nam się autonomia i naszych pieniędzy (chociażby z podatków) nie zobaczą”.
 
 
Jarosław Nieradka, dyrektor Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej
 
 
 
Lubuskie Forum Gospodarcze należy uznać za ... udane?
 
Zdecydowanie tak. Osiągnęliśmy nasz cel, którym było przede wszystkim rozpoczęcie szerokiej dyskusji nad pozycją województwa lubuskiego w raporcie "Polska 2030 - wyzwania rozwojowe". Wnioski i uwagi, które wnieśli nasi prelegenci: rektor UZ prof. Czesław Osękowski, eurodeputowany Artur Zasada, marszałek Województwa Marcin Jabłoński, senator Stanisław Iwan, prezydenci Nowej Soli i Zielonej Góry czy przedsiębiorcy zrzeszeni w OPZL były dla nas podstawą do stworzenia własnego stanowiska do Raportu. Dzięki wykonanej pracy zebraliśmy także materiał do konsultacji projektu Krajowej Strategii Rozwoju Regionalnego.
 
Michał Boni - doradca Premiera, Henryka Bochniarz prezydent PKPP Lewiatan - goście specjalni chociaż ten pierwszy tylko z telebimu - przemawiali jakby w oderwaniu od lubuskiej rzeczywistości. Spotkało się to zresztą z dezaprobatą lubuskich przedsiębiorców. Skąd taki rozdźwięk?
 
Pamiętajmy, że prezentowany Raport powstawał w Warszawie i niestety to ujęcie warszawskie przewija się w całym dokumencie. Drugim mankamentem jest tworzenie wizji rozwoju Polski niejako w izolacji od kontekstu europejskiego, szczególnie biorąc pod uwagę rozwój regionalny. Sprzeciw uczestników spotkania wzbudził model rozwoju kraju przez wzmacnianie największych ośrodków - Warszawy, Wrocławia, Poznania czy aglomeracji śląskiej, które następnie będą oddziaływać na regiony słabsze, z niższym PKB. Zamiast wyrównywać szanse rozwojowe doprowadzi do utrwalenia i pogłębienia dysproporcji.
 
 
Lubuskie jest pierwszym województwem gdzie odbywają się konsultacje  społeczne nad Krajową Strategią Rozwoju Regionalnego 2010-2020. Do czego musimy przekonać Warszawę? Bo przecież kontrowersje wzbudza przestrzenne faworyzowanie Wrocława i Poznania .
 
Nie mogąc liczyć na oddziaływanie wymienionych metropolii, musimy tworzyć własną aglomerację, która wypełni pustkę na pograniczu. I do tego właśnie trzeba przekonać Warszawę, że jeżeli warunkiem rozwoju regionu będą silne aglomeracje, to należy stworzyć takie warunku formalne i prawne, które umożliwiają powstanie aglomeracji w naszym regionie. Ośrodkiem, który dysponuje potencjałem, gospodarczym, naukowym i demograficznym jest Lubuskie Trójmiasto - Nowa Sól, Sulechów wraz z Zieloną Górą jako miastem wiodącym
oraz powiaty ziemskie: zielonogórski i nowosolski. Razem ponad 295 tys. mieszkańców w promieniu około 30 km od Zielonej Góry. Walczymy oczywiście o całe Lubuskie - ale jak np. oddalony o 150 km od Zielonej Góry Wrocław czy Poznań może wpłynąć na rozwój miasta? Nie widzę takiej możliwości. Wniosek generalny jest taki: należy stworzyć własną metropolię.
 
Jakie wnioski należy wyciągać po Lubuskim Forum Gospodarczym ?
 
Jeśli nie będziemy stanowczo dopominać się o takie inwestycje jak: trasa S3, modernizacja linii kolejowej tzw. Odrzanki (Szczecin-Wrocław), przywrócenie rangi Odrze, budowa
elektrowni i kopalni Brody-Gubin, mostu na Odrze w Milsku, wspieranie Uniwersytetu Zielonogórskiego ze środków centralnych itd., to niestety za 20 lat w Zielonej Górze czy Gorzowie będzie hulał wiatr jak po wyludnionych miastach w Brnadenburgii.
 
 

Komentarze

*

Dodaj komentarz

  • Autor *
  • E-mail *
  • Komentarz *
  • Przepisz kod (wielkość liter ma znaczenie)