Czy grozi nam marginalizacja regionu lubuskiego? Wgłębiając się w lekturę raportu „Polska 2030-wyzwania rozwojowe” można odnieść takie wrażenie. Organizacja Pracodawców Ziemi Lubuskiej nie ma co do tego wątpliwości i w swoim wystąpieniu jasno mówi: „...marginalizowanie i utrwalanie peryferyjności zachodniej Polski, w tym województwa lubuskiego, jest błędem strategicznym dokumentu i stoi w sprzeczności z polską racją stanu...”.
Zresztą głośno mówią o tym także nasi samorządowcy i biznesmeni.
Tylko co z tego? O „peryferyjności” Lubuskiego rozmawiam z Jarosławem Nieradką, dyrektorem OPZL oraz Adamem Fularzem, uczestnikiem Lubuskiego Forum Gospodarczego, Konsultantem, dyrektorem d/s organizacji i rozwoju (Eotech)
Adam Fularz, Konsultant, dyrektor d/s organizacji i rozwoju (Eotech)
Generalnie centralizacja władzy jest zła i widać to było na przykładzie wystąpienia ministra. Widoczne były w nim - brak rozpoznania problemów lokalnych i błędnie stawiane diagnozy a nawet więcej – ośrodek doradczy w Warszawie w ogóle ich nie zdiagnozował.
W swoim wystąpieniu krytykował Pan wiele pomysłów przedstawionych – czy to w Raporcie, czy prezentowanych przez lubuskich przedsiębiorców i samorządowców. W takim razie – z Pana punktu widzenia jakie są największe bolączki regionu, miasta?
W centrach dużych lubuskich miast i doskonałym tego przykładem jest Zielona Góra, większość budynków jest własnością komunalną lub wspólnot co w dużym stopniu ogranicza rozwój tych centrów. Są one wyludnione a życie rozrywkowe i handlowe przenosi się na obrzeża. W Zielonej Górze np. do centrum handlowego Focus Park. U nas stosunki własnościowe są inne niż np. w Polsce południowej.
To wszystko?
Oczywiście nie. Nie odkryję Ameryki mówiąc, że stan infrastruktury – nie tylko drogowej – jest w opłakanym stanie. Już przed wojną Niemcy planowali budowę autostrady Zgorzelec-Żary-Krosno Odrz. i dalej na północ. Tyle lat po wojnie i dopiero teraz – zobaczymy czy z udanym skutkiem – buduje się trasę S3. Zresztą moim zdaniem także po części źle zaplanowaną, bowiem między Nowym Miasteczkiem a Polkowicami będzie trasa biegła po „nowym śladzie”, w zupełnym oderwaniu od istniejącej drogi. Wydaje mi się, że korzystniejsze – chociażby pod względem ekologicznym – byłoby wykorzystanie starej drogi.
I jeszcze należy wspomnieć o infrastrukturze kolejowej, która nie jest najlepsza.
Dokładnie. W południowej części województwa lubuskiego mamy do czynienia z tzw. aglomeracją rozproszoną. Pół miliona mieszkańców mieszka na obszarze, który nie jest powiązany dobrą siecią kolejową. Ma na to wpływ m.in. zły operator usług kolejowych, złe zarządzanie i zły tabor. Jest to więc problem złożony a za komentarz niech posłuży moja podróż z Węglińca do Żar. 40 km w ciągu godziny, w pociągu czterech pasażerów – woła o pomstę do Nieba.
Czy nie odnosi Pan wrażenia – wracam do spotkania podczas Lubuskiego Forum Gospodarczego – że mamy niewielki wpływ na to co dzieje się w Warszawie i nasze „wołanie o pomoc” nie znajduje oddźwięku?
Nie można się temu dziwić – to wada ustrojowa, z która bardzo trudno walczyć. Nasz region z niewiele ponad milionem mieszkańców stanowi 1/38 populacji kraju. Jest więc naturalnie zmarginalizowany. Wydaje mi się, że należałoby stworzyć swoistą koalicję „małych regionów”, która potrafiłaby się przeciwstawić dominantom. A do tego być może warto byłoby „postraszyć” Warszawę argumentami separatystycznymi i pokazać figę mówiąc, że „marzy nam się autonomia i naszych pieniędzy (chociażby z podatków) nie zobaczą”.
Jarosław Nieradka, dyrektor Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej
Zdecydowanie tak. Osiągnęliśmy nasz cel, którym było przede wszystkim rozpoczęcie szerokiej dyskusji nad pozycją województwa lubuskiego w raporcie "Polska 2030 - wyzwania rozwojowe". Wnioski i uwagi, które wnieśli nasi prelegenci: rektor UZ prof. Czesław Osękowski, eurodeputowany Artur Zasada, marszałek Województwa Marcin Jabłoński, senator Stanisław Iwan, prezydenci Nowej Soli i Zielonej Góry czy przedsiębiorcy zrzeszeni w OPZL były dla nas podstawą do stworzenia własnego stanowiska do Raportu. Dzięki wykonanej pracy zebraliśmy także materiał do konsultacji projektu Krajowej Strategii Rozwoju Regionalnego.
Michał Boni - doradca Premiera, Henryka Bochniarz prezydent PKPP Lewiatan - goście specjalni chociaż ten pierwszy tylko z telebimu - przemawiali jakby w oderwaniu od lubuskiej rzeczywistości. Spotkało się to zresztą z dezaprobatą lubuskich przedsiębiorców. Skąd taki rozdźwięk?
Pamiętajmy, że prezentowany Raport powstawał w Warszawie i niestety to ujęcie warszawskie przewija się w całym dokumencie. Drugim mankamentem jest tworzenie wizji rozwoju Polski niejako w izolacji od kontekstu europejskiego, szczególnie biorąc pod uwagę rozwój regionalny. Sprzeciw uczestników spotkania wzbudził model rozwoju kraju przez wzmacnianie największych ośrodków - Warszawy, Wrocławia, Poznania czy aglomeracji śląskiej, które następnie będą oddziaływać na regiony słabsze, z niższym PKB. Zamiast wyrównywać szanse rozwojowe doprowadzi do utrwalenia i pogłębienia dysproporcji.
Lubuskie jest pierwszym województwem gdzie odbywają się konsultacje społeczne nad Krajową Strategią Rozwoju Regionalnego 2010-2020. Do czego musimy przekonać Warszawę? Bo przecież kontrowersje wzbudza przestrzenne faworyzowanie Wrocława i Poznania .
Nie mogąc liczyć na oddziaływanie wymienionych metropolii, musimy tworzyć własną aglomerację, która wypełni pustkę na pograniczu. I do tego właśnie trzeba przekonać Warszawę, że jeżeli warunkiem rozwoju regionu będą silne aglomeracje, to należy stworzyć takie warunku formalne i prawne, które umożliwiają powstanie aglomeracji w naszym regionie. Ośrodkiem, który dysponuje potencjałem, gospodarczym, naukowym i demograficznym jest Lubuskie Trójmiasto - Nowa Sól, Sulechów wraz z Zieloną Górą jako miastem wiodącym
oraz powiaty ziemskie: zielonogórski i nowosolski. Razem ponad 295 tys. mieszkańców w promieniu około 30 km od Zielonej Góry. Walczymy oczywiście o całe Lubuskie - ale jak np. oddalony o 150 km od Zielonej Góry Wrocław czy Poznań może wpłynąć na rozwój miasta? Nie widzę takiej możliwości. Wniosek generalny jest taki: należy stworzyć własną metropolię.
Jakie wnioski należy wyciągać po Lubuskim Forum Gospodarczym ?
Jeśli nie będziemy stanowczo dopominać się o takie inwestycje jak: trasa S3, modernizacja linii kolejowej tzw. Odrzanki (Szczecin-Wrocław), przywrócenie rangi Odrze, budowa
elektrowni i kopalni Brody-Gubin, mostu na Odrze w Milsku, wspieranie Uniwersytetu Zielonogórskiego ze środków centralnych itd., to niestety za 20 lat w Zielonej Górze czy Gorzowie będzie hulał wiatr jak po wyludnionych miastach w Brnadenburgii.













Komentarze