Piątek, 18 Maj 2012-Feliksa i Aleksandry
TwójRynek Zielona Góra

Twój Rynek 7-8/2009

Zostałem europosłem, ale jem to samo na śniadanie
Rozmowa z Arturem Zasadą – europosłem z województwa lubuskiego o najbliższych planach zawodowych i wakacyjnych.
 
Zostanie politykiem to chyba nie jest marzenie dziecka, jednak Pan swoją przygodę z polityką zaczął dość wcześnie. Jak do tego doszło?
 
To wcale nie jest tak, że w pewnym momencie życia mówimy sobie: chcę być politykiem albo nie. My, jako młodzi ludzie, żyliśmy w takich czasach, kiedy wokół nas działo się źle. To były czasy PRL-u, to były czasy komuny, no i tak, jak dzisiaj młodzi ludzie buntują się przeciwko rzeczywistości, wtedy my też się buntowaliśmy. A że spotkaliśmy ciekawych ludzi z Gorzowa, którzy pokazali nam formułę Ruchu Młodzieży Niezależnej, zaczęliśmy w niej działać. To było
Artur Zasada, europoseł z województwa lubuskiego
forum młodych ludzi służące wymianie poglądów. Ruch Młodzieży Niezależnej tworzyli ludzie trochę walczący z systemem, a trochę tacy, którzy starali się odnaleźć swoją drogę na przyszłość. To tam zaczęliśmy.
Później dla mnie polityka stała się pasją, niezależną od mojej drogi życiowej (zawodowej). Mimo tego, że trzy lata temu zostałem radnym zielonogórskim, i że wcześniej przez kilkanaście lat brałem udział w życiu politycznym, to jednak nie tak aktywnie jak teraz. Zawodowym politykiem stałem się dopiero po wyborach.
 
Nie raz wspominał Pan w mediach, że chce Pan promować i zatrudniać młodych, ambitnych i zdolnych ludzi. Czy dla nich polityka powinna być drogą do wywalczenia czegoś czy bardziej sposobem na życie?
Ja nie chcę w swoich biurach polityków. Ja szukam ludzi, którzy chcą pracować dla województwa lubuskiego. I to chcą pracować po pierwsze: dla dobra mieszkańców, po drugie: chcieliby mi pomóc w realizacji obietnic wyborczych, ale także takich, którzy widzą swoją przyszłość w formule europejskiej, w strukturach UE czy przy funduszach europejskich. To jest szansa dla tych, którzy mają wiedzę, mają umiejętności i chęci do tego, żeby pracować. Dla mnie, ale przede wszystkim dla siebie.
Nie jest to absolutnie tak, że chciałbym zatrudniać młodych polityków, którzy chcą politykę robić. Zupełnie nie. Od tego są partie polityczne. Osoby zainteresowane polityka powinny zwrócić się do biura Platformy Obywatelskiej albo do biura któregoś z posłów krajowych.
 
W takim razie gdzie powinni kierować podania?
Do mojego biura. Pierwsze biuro zostanie otwarte we wrześniu. Będzie się mieściło na ulicy Sienkiewicza 36, w budynku szkoły językowej Dr P. Rahn, na trzecim piętrze – a więc podania najlepiej zanosić tam.
Natomiast oprócz tego dla młodych osób znalazłem procedurę, którą chciałbym uruchomić w porozumieniu z Uniwersytetem Zielonogórskim, Wyższą Szkołą w Gorzowie, uczelniami w Słubicach i Sulechowie. Chciałbym najzdolniejszych studentów brać na staże, a mogę to zrobić i mam na to środki. Miesiąc – dwa pracowaliby tutaj, w którymś z biur lubuskich, a potem mogliby wyjeżdżać na taki sam okres do Brukseli. A wszystko po to, by zapoznali się z tym, jak funkcjonuje Parlament Europejski, jak działa komisja. Być może akurat tam znajdą coś, co ich interesuje? To będzie dla nich szansa.
 
Oczywiście województwo lubuskie, tym samym Zielona Góra, jest Pana priorytetem. Patrząc choćby na projekty, które znalazły się na liście indykatywnej, można stwierdzić, że w naszym regionie radzimy sobie z pozyskiwaniem funduszy z Unii całkiem nieźle. Co więc w tym kierunku jeszcze można zrobić?
Zawsze można powiedzieć, że jest za mało, że można więcej. Sam widzę dużą determinację w działaniach Urzędu Marszałkowskiego, w tym, żeby te pieniądze szybciej wydać, żeby awansować w rankingu województw. Ja oczywiście ze swojej strony staram się popierać takie projekty, które, moim zdaniem, powinny być realizowane. Taką inicjatywą jest choćby renowacja zielonogórskiej starówki, która nie znalazła się na liście indykatywnej. I właśnie do tego, żeby się ona na niej znalazła przekonywałam niedawno Marszalka Województwa.
 
W Pana wypowiedziach na temat komisji, w których chciałby Pan działać, pojawiła się również komisja, szczególnie bliska naszemu pismu, a mianowicie Komisja d.s. rynku wewnętrznego i ochrony konsumentów…?
Rzeczywiście, starłem się o miejsce w tej komisji, ponieważ jest ona bardzo fajna. Ma za zadanie ujednolicić i dopasować prawo, sprawić, by konsumenci w oparciu o te same standardy czuli się bezpiecznie, szczególnie podczas zakupów i reklamacji towarów, ale także w kwestiach swobodnego przepływu towarów, standaryzacji itd. To wszystko przekłada się na codzienne życie konsumentów i dzięki temu czują się oni pewnie. Przestaje mieć dla nich znacznie czy mieszkają we Francji, w Bułgarii, Niemczech czy Polsce. Niestety tej komisji nie udało mi się wywalczyć. Natomiast najprawdopodobniej będę pracował w Komisji d.s. kontroli budżetowej oraz transportu i turystyki.
 
Wracając do Pana wygranej w wyborach. W jednym z wywiadów przytoczył Pan słowa ministra, który powiedział, że „wskoczył Pan pięć półek wyżej”. Czy taki „skok” to nie za duży wstrząs?
Ja tego jeszcze nie widzę. Bo to jest tak, że życie nauczyło mnie pokory i wiem, że czasami jest tak, że człowiek jest u góry, a za chwilę znajduje się na dole, a i tak zawsze powinien być sobą. Wiec póki co tego nie czuje. Być może jest tak, jak powiedział minister i zaczynam dostrzegać to obserwując reakcję innych ludzi wobec mnie – to oni zachowują się jakbym rzeczywiście znalazł się pięć półek wyżej. Ale proszę mi wierzyć, jem to samo na śniadanie, wstaję rano zmęczony, bo mnie syn budzi, słucham tej samej muzyki… nic się nie zmieniło.
 
Ale jednak zostanie europosłem wprowadziło trochę zamieszania do pana życia…?
No tak, nie ma co ukrywać. Nie jest to wcale „trochę”. Teraz czuję się tak, jakbym otwierał wielką firmę. Muszę zatrudniać ludzi, pootwierać biura, pozakładać konta, muszę kupić materiały i sprzęt do tych biur, jakieś meble, sprzęt komputerowy, a oprócz tego muszę nauczyć się nowej pracy, jakby nie patrzeć – pełnej wyzwań, i w tej chwili na tym się koncentruję.
 
Biura informacyjne na terenie województwa też ruszą od września?
Tak, akurat tego przyspieszyć się nie da. Oficjalnie na europosła zostanę mianowany15 lipca, a tydzień później w Parlamencie Europejskim zaczynają się wakacje.
 
A propos wakacji: ma Pan już jakieś plany
Też chciałbym trochę odpocząć. A plan mam taki, by 15 sierpnia na tydzień z rodziną pojechać do Turcji, natomiast wcześniej, między 2 a 12 sierpnia zrobić coś, czego nie robiłem od ponad 15 lat, czyli pójść na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy.
 
W takim razie życzę udanego wypoczynku i realizacji wszystkich planów. Dziękuję za rozmowę.
 

Komentarze

*

Dodaj komentarz

  • Autor *
  • E-mail *
  • Komentarz *
  • Przepisz kod (wielkość liter ma znaczenie)