Piątek, 18 Maj 2012-Feliksa i Aleksandry
TwójRynek Zielona Góra

Twój Rynek 5/2009

Prognozy są optymistyczne
Rozmowa z Jarosławem Nieradką, dyrektorem biura Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej i Bogusławem Radzio, dyrektorem Powiatowego Urzędu Pracy w Zielonej Górze o wpływie kryzysu na berobocie w naszym mieście.
 
 
„Kryzys” – słowo, które spędza sen z powiek ekonomistom całego świata. Jednak dla nich są to przede wszystkim liczby – w przeciwieństwie do tysięcy w Polsce, a milionów w skali globu, zwalnianych pracowników. Ci patrzą na kryzys z przerażeniem często zastanawiając się, jak zwiążą koniec z końcem. Czy Lubuszanie powinni obawiać się recesji? Czy może już puka ona do naszych drzwi? O tym, w dzisiejszym artykule będącym kontynuacją tematu rozpoczętego w poprzednim numerze „Twojego Rynku”.

Jarosław Nieradka, dyrektor biura Organizacji Pracodawców Ziemii Lubuskiej
Zakład Tabor Szynowy, Odlewnia Alfa w Nowej Soli, żarska Odzieżówka – przykłady można mnożyć. Czy zwolnienia grupowe są receptą na kryzys? Czy lubuscy pracodawcy nie mają innego wyjścia jak tylko redukować koszty poprzez zwolnienia?
 
Zwolnienia grupowe na pewno nie są receptą na kryzys, lecz jego bolesnym - zwłaszcza dla pracowników - skutkiem. Żadne ze znanych mi przedsiębiorstw nie zwalnia pracowników bez podjęcia najpierw innych prób redukcji kosztów prowadzonej działalności. Proszę pamiętać, że często tych samych pracowników lubuskie firmy rok wcześniej pozyskiwały naprawdę dużym wysiłkiem i nakładem kosztów. Zwolnienia są więc ostatecznością.
 
Pracodawcy i związkowcy mają pomysł na to, co zrobić by nie zwalniać pracowników. Mianowicie pracownik zamiast wypowiedzenia dostałby pół etatu i 400 zł z urzędu pracy. Jak Pan ocenia takie rozwiązanie?
 
Pomysł wydaje się dobry, ale jego powodzenie zależy od wielu czynników. Jeśli pracownik z najniższym wynagrodzeniem, czyli 1276 zł brutto, przejdzie na pół etatu, otrzyma wynagrodzenie 638 zł i 400 zł z urzędu pracy, czyli razem 1038 zł brutto. Pracownik zarabiający 3000 zł brutto, w proponowanym rozwiązaniu na koniec miesiąca dostanie 1900 zł brutto. Różnica pomiędzy tymi przykładami jest kolosalna: pierwszy straci 238 zł, drugi 1100 zł i nie będzie mu łatwo zaakceptować tę propozycję. Są jeszcze inne kwestie: krótsze urlopy, niższe składki na ubezpieczenia społeczne itp. Budżet państwa nie będzie za to obciążony wyższymi kosztami zasiłków dla bezrobotnych, składek na ubezpieczenie zdrowotne itp.
 
Choć w Kodeksie pracy z 2001 roku wprowadzono zakaz jakiejkolwiek dyskryminacji ze względu na wiek, to w praktyce wciąż np. dla kobiet utrata pracy oznacza jedno – zostanie bezrobotną do końca życia. Z czego wynikają opinie, że osoby po pięćdziesiątce mają problemy z adaptacją, są mało kreatywne i jedyne, czym powinny się zająć, to opieka nad wnukami?
 
Przywołane przez Pana opinie to po części stereotypy, a po części efekt niskiej aktywności na rynku pracy właśnie osób po 50. roku życia. Polska ma najniższy wśród krajów członkowskich Unii Europejskiej wskaźnik aktywności zawodowej osób powyżej 50. roku życia (tylko 28%), oraz najniższy średni wiek przechodzenia na emerytury. W dodatku jesteśmy też jednym z najbardziej schorowanych narodów w Europie, o czym świadczy odsetek osób z rentą. Obecny system emerytalny zmieni jednak tę sytuację: po prostu nie będzie opłacało się rezygnować z aktywności zawodowej po 50-tce. Osoby w tym wieku może nie zawsze są biegłe w posługiwaniu się komputerami, ale przecież nie każde stanowisko pracy tego wymaga. A ogromnym atutem jest ich doświadczenie czy przywiązanie do pracy, stabilność zawodowa i życiowa.
Jak tylko Polska wróci na ścieżkę wzrostu gospodarczego na poziomie roku 2008 czy 2007, pracodawcy znów szybko odczują deficyt kadry na rynku pracy i chętniej będą zatrudniać osoby z grupy wiekowej 50+.
 

 
 Jak zmienia się lokalny rynek pracy w dobie „kryzysu”?
Bogusław Radzio, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Zielonej Górze
 
Nieznacznie. Ze względu na, przede wszystkim, usługowy charakter firm w regionie oraz brak dużych przedsiębiorstw kryzys nie zaznaczył się tak bardzo jak w innych rejonach Polski. Zanotowany w pierwszym kwartale roku wzrost liczby bezrobotnych jest proporcjonalny do podobnego okresu 2008 roku i wynika z faktu kończących się w grudniu umów o pracę a także tego, że w tym czasie zawsze rejestrowało się najwięcej osób bezrobotnych. W Zielonej Górze i powiecie nadal stopa bezrobocia jest niższa niż wskaźnik dla województwa.
 
Rok w rok Powiatowy Urząd Pracy podejmuje działania zmierzające do zmniejszenia liczby osób bez pracy. Jakie podjął w tym roku?
 
W tym roku postawiliśmy na aktywizację szczególnie młodych ludzi. Tak, by wejście w dorosłe życie nie wiązało się z koniecznością rejestracji w „pośredniaku” lecz z podjęciem pierwszej pracy zawodowej. W sumie na różnego rodzaju programy przeznaczyliśmy ponad 15 milionów złotych z czego prawie 30% na staże i przygotowanie zawodowe, ale znalazły się także znaczne środki na pomoc w otwarciu własnej działalności gospodarczej czy utworzenie dodatkowych miejsc pracy u pracodawców.
 
Komu najtrudniej znaleźć pracę?
 
Nadal osoby w wykształceniem pedagogicznym mają w tym zakresie duże problemy – szczególnie nauczania początkowego i poloniści. W tym roku zaobserwowaliśmy pewną anomalię – mianowicie jest duże zapotrzebowanie na fryzjerów, kosmetyczki, czy też mechaników samochodowych. I są zarejestrowani bezrobotni z takimi kwalifikacjami jednak nie chcą podejmować pracy. Są bliżsi założenia własnej działalności. Podjęcie pracy etatowej nie interesuje ich ze względu na niezadowalające, ich zdaniem, wynagrodzenia.
 
Czego możemy spodziewać się w drugiej połowie 2009 roku i w 2010r.?
 
Wielkich zmian nie będzie, lubuski rynek pracy doskonale radzi sobie w obecnych, podkreślam, trudnych warunkach. Zwolnienie fachowca nie jest łatwą decyzją a przecież nie sztuką jest „pozbyć się” wykwalifikowanego pracownika, sztuką jest go znaleźć. Zwalniani np. w Taborze Szynowym specjaliści szybko znajdują pracę w innych dziedzinach gospodarki. Budownictwo, mimo że także notuje zastój, potrzebuje robotników. Ruszają prace sezonowe – prognozy są więc optymistyczne.
 
Dziękuję za rozmowę.
 
 

Komentarze

*

Dodaj komentarz

  • Autor *
  • E-mail *
  • Komentarz *
  • Przepisz kod (wielkość liter ma znaczenie)