Prezentujemy zwycięzki wierszyk konsumencki Agaty:
Czasem do Mac'a podskoczyć mam ochotę
nieważne, czy przejść muszę wtedy przez słotę
jednak po shake'a chętnie sobie wpadnę
do znajomych by przyszli zagadnę
pewnego dnia idziemy, wybieramy menu
patrzymy na kasę, napisem zdziwieni
"poproszę obłok" zamiast by do kasy
obok przejść, mówiły nam nawiasy
dobra, przywidzenie, trocheśmy zmęczeni
byliśmy, albo trochę nawiedzeni
tak czy siak, idziemy no i zamawiamy
łydeczki zamiast łódek, kasjera zadziwiamy
no bo nie sprzedają łydek ziemniaczanych
więc dalej mówimy spod polików buraczanych
"shake'a czekoladowego proszę"
za nami starszy pan udaję kokoszę
wzruszamy ramionami i nic nie mówimy
dziwnych wydarzeń dalszy ciąg śledzimy
uff, koniec zamawiania, wszystko już na tacy
a tu nagle, "o, słomki brakuje rodacy!"
Lecz kasjer czujny, i lajtowym krokiem
sunie, bacznym obserwując nas okiem
i nasze dziwne miny, aż nagle staje
zamaszystym ruchem słomkę nam podaje
"słomka, joł" mówi, rękę ma na kasie
ruch ten był raperski, tak zdaje nam się
zmieszani słomkę bierzemy i idziemy
i w końcu w spokoju zestaw konsumujemy
lecz później się śmiejemy z dziwnych sytuacji
co się nam zdarzyły podczas tej kolacji.













Komentarze