Piątek, 18 Maj 2012-Feliksa i Aleksandry
TwójRynek Zielona Góra

Twój Rynek 3/2009

Studium uwarunkowań...... i co dalej?
Jeżeli Jan Kowalski chce wybudować dla siebie dom mieszkalny, biurowiec, sklep lub halę produkcyjną dla swojej firmy musi to zrobić zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Plan ten obejmuje, najprościej pisząc, warunki jakie wznoszony na określonym terenie obiekt musi spełniać.
 
Są to np. np. przeznaczenie danego terenu (pod budownictwo mieszkaniowe, handel, przemysł, usługi), maksymalną wysokość, odległość od drogi i działek sąsiadów, sposób połączenia z drogą publiczną. Różnego rodzaju warunków jest bardzo dużo. Plan uchwala Rada Miasta. Materiałem wyjściowym do planów miejscowych jest „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego”. Wszelkie plany miejscowe muszą być zgodne z zapisami „Studium...”, które też uchwala Rada. Jest więc rzeczą oczywistą, że mieszkańcy miasta i potencjalni inwestorzy, chcą wiedzieć co zawiera studium i mieć wpływ na jego kształt.
 
Pięć miesięcy minęło od chwili gdy Rada Miasta uchwaliła „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Zielona Góra”. Studium, które wzbudzało wielkie emocje, protesty mieszkańców, wiele uwag fachowców i grę różnych interesów. Czas jaki minął od chwili podjęcia decyzji przez Radę, powinien spowodować w miarę spokojną ocenę, jakże ważnego z mocy prawa dokumentu, by po niej zastanowić się co dalej. Czy rzeczywiście emocje opadły?
 
Na początek kilka uwag na temat okoliczności podejmowania uchwały dotyczącej studium. Za niedopuszczalne, wręcz skandaliczne, uważam przyjmowanie jednego z najważniejszych dokumentów miejskich, a najważniejszego dokumentu planistycznego na sesji nadzwyczajnej, w atmosferze pośpiechu, bez właściwego przygotowania na komisjach Rady i czasu na zapoznanie się z ostateczną wersją projektu studium. Śmiem twierdzić, że wielu radnych nie wiedziało za czym naprawdę podnosili ręce w poszczególnych głosowaniach. Radni operowali uogólnieniami, a nie oznaczeniami ze studium. Efekt: część radnych jest przekonana, że las przy Szosie Kisielińskiej (od Anabo w kierunku S-3) zostanie w stanie nienaruszonym. Uchwalili natomiast, że część tego lasu obejmująca teren B3/9.U1 (wszystkie oznaczenia użyte w tekście wg obowiązującego studium) przeznaczony jest pod usługi komercyjne. Ciekawi mnie, jak radni Jacek Budziński, Edward Markiewicz, Kazimierz Łatwiński i Grażyna Jaskólska, tłumaczyć będą niezgodność swoich głosowań z deklaracjami składanymi mieszkańcom?
 
Zauważam brak konsekwencji twórców studium w sprawie terenów zielonych, w tym lasów. Jak rozumieć zapisy o ochronie zieleni i lasów (np. str. 11 opisu kierunków zagospodarowania cyt. „priorytetem jest zachowaniem cech miasta ogrodu” czy w § 6 Polityka stabilizacyjna pkt.1.1.2a cyt. „utworzenie rozwiniętego systemu obszarów przestrzeni zielonych zachowujących istniejące lasy”, a zapisów podobnej treści w studium jest mnóstwo) z założonym wylesieniem blisko 800 ha. Wygląda na to, że najpierw opracowano studium, a potem pod określone zmówienie dokładano terenów przeznaczonych do wylesienia, nie przejmując się tym, co uprzednio zapisano. Warte podkreślenia jest, że protesty mieszkańców w sprawie przeznaczenia terenów leśnych pod handel, usługi i przemysł w zasadzie nie znalazły zrozumienia prezydenta i radnych. Wyjątek stanowi teren oznaczony C2/11.L1 czyli teren za stadionem przy ul. Sulechowskiej w kierunku S-3. Nie mogę uznać, że teren C3/1.L1 i C3/12.L1 przy Szosie Kisielińskiej pozostał lasem w wyniku protestu mieszkańców. Jak wynika z przebiegu sesji i głosowania, przyjęto poprawkę na podstawie wniosku spółki z Poznania, która podnosiła potrzebę ochrony interesów gospodarczych spółki. Jednak bez względu na to kto był wnioskodawcą to trochę lasu uratowano przed „drwalami”.
 
Uwag do studium mam bardzo wiele. Omówienie wszystkich jest niemożliwe w tego typu wystąpieniu. Nie mogę jednak pominąć niezrozumiałych decyzji w sprawie drogi lokalnej 7.4.KDL, 7.3.KDL, 7.2.KDL i 7.1.KDL od ul. Dworcowej poprzez Traugutta, tereny PKP, Ludową, Rzeźniczaka do Trasy Północnej. Podkreślam drogi lokalnej w tzw. układzie uzupełniającym (str.51). Budowa tej drogi nie rozwiąże problemu zakorkowanej ul. Batorego, zwłaszcza w perspektywie rozbudowy osiedla Czarnkowo i mostu w Pomorsku. Nie sądzę, aby ktokolwiek zdecydował się na przejście przez tory PKP z zastosowaniem rogatek (ciągle zamkniętych). Wykonanie tunelu lub wiaduktu to ogromne pieniądze. Do tego dochodzi prawdopodobna ze względu na znaczną różnicę terenu estakada nad ul. Żródlaną. Wkalkulować trzeba, łatwe do przewidzenia protesty mieszkańców wznoszonych aktualnie domków jednorodzinnych na Źródlanej. Czyż nie jest łatwiej, przejrzyściej, a przede wszystkim taniej poszerzyć ul. Batorego od ul. Dworcowej do ul. Energetyków. Oczywiście, trzeba wyburzyć kilka domów i poszerzyć tunel. Jak można to zrobić warto zobaczyć w Poznaniu na ul. Hetmańskiej.
Wiem, że studium było pilnie potrzebne ze względu na chęć szybkiego sprzedania terenów przy ulicach Westerplatte, Dąbrowskiego i Batorego. Jestem zwolennikiem szybkiego działania, tyle, że wtedy popełnia się błędy. Przy tym studium błędów jest stanowczo za dużo, a negatywne skutki dla miasta trudne do wyobrażenia i oszacowania.
 
Po uchwaleniu studium konieczne jest przyjęcie dokumentu, który uwzględniał będzie upływający czas, możliwości finansowe miasta, kolejność realizacji poszczególnych elementów studium – miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego itp. Takim dokumentem może być i powinna być „Strategia rozwoju miasta”, tyle że przyjęta przez Radę Miasta. Bardzo mnie ciekawi co dzieje się ze strategią przygotowana przez wrocławski zespół dr Izabeli Mironowicz. Dlaczego od wielu miesięcy zalega w szufladach urzędników? Przedstawiciele władz miejskich deklarowali publiczną, otwartą dyskusję nad strategią. Odbyła się tylko jedna i to nad dokumentem niepełnym, nieskończonym. Warto rozmawiać o Zielonej Górze, zwłaszcza, że przed nami „Koncepcja zagospodarowania przestrzennego kraju do roku 2033”, „Zmiana zagospodarowania przestrzennego województwa lubuskiego” oraz ustawa o polityce miejskiej, współpracy samorządów terytorialnych i zmianie niektórych ustaw. Każdy z tych dokumentów będzie miał bardzo istotny wpływ na to, co się będzie działo w perspektywie lat kilku, kilkunastu i kilkudziesięciu w mieście przy aktywnej bądź pasywnej postawie władz miejskich Zielonej Góry. Uważam, że strategia nie może być własnością organu wykonawczego samorządu. Powinna być przedmiotem analiz fachowców i konsultacji mieszkańców. Brak takiego działania władz, odbieram jako objaw pychy rządzących i chowaniem głowy w piasek. Staram się wierzyć, że za zaniechaniem nie kryją się inne bardziej przykre dla mieszkańców powody.
 
Lesław Batkowski
Prezes Stowarzyszenia Zielonogórskie Perspektywy
 
 
 

Komentarze

*

Dodaj komentarz

  • Autor *
  • E-mail *
  • Komentarz *
  • Przepisz kod (wielkość liter ma znaczenie)