Dziś rozmowa z Januszem Kubickim, Prezydentem Zielonej Góry – tym razem o tym, co zajmuje go po godzinach urzędowania. Nierzadko osoby publiczne postrzegamy jedynie przez pryzmat pełnionych przez nie funkcji, dlatego my chcielibyśmy pokazać, że polityk to też człowiek - ojciec, mąż, fan żużla.
Z Januszem Kubickim rozmawia Dorota Poślednia
W tak młodym wieku, a już wiele Pan osiągnął. Jakie jeszcze ma Pan aspiracje i plany na przyszłość - zarówno w sferze zawodowej, jak i prywatnej?
| Przezydent Zielonej Góry, Janusz Kubicki |
W sferze zawodowej na pierwszym miejscu stawiam dalszy rozwój Zielonej Góry. Zamierzam, przy
aprobacie zielonogórzan, pozostać na stanowisku Prezydenta Miasta na drugą kadencję, aby dokończyć przedsięwzięcia, których nie uda się zamknąć w roku 2010, takie jak utworzenie Lubuskiego Parku Przemysłowego.
Prywatnie, najważniejsza jest dla mnie rodzina. Niedawno przyszedł na świat mój drugi syn Piotruś. Pojawienie się nowego członka rodziny oznacza wiele zmian w naszym życiu codziennym jak również w naszych planach na przyszłość.
Jak wspomina Pan swoją działalność w samorządzie studenckim? Czy w jakiś sposób pomogła ona w dalszej karierze zawodowej?
Tak, moja działalność w samorządzie studenckim w pewnym sensie podłożyła fundamenty pod to, co robię dzisiaj. Nauczyła mnie działania w obywatelskich strukturach demokratycznych, kontaktów z ludźmi, podejmowania trudnych decyzji, brania odpowiedzialności za siebie i otoczenie. Mile wspominam nie tylko przyjaźnie z czasów studenckich, ale i relacje ze znakomitymi profesorami, których miałem okazję poznać podczas pracy w samorządzie.
Teraz pytanie o odrobinę władzy absolutnej. Gdyby miał Pan do dyspozycji dużą kwotę pieniędzy - powiedzmy 20% rocznego budżetu miasta, to na co zdecydowałby się Pan wydać te złotówki, gdyby decyzja zależała jedynie od Pana i nie musiałby Pan jej konsultować nawet z Radą Miasta?
Wydałbym je na te inwestycje, które są najbardziej niewygodne a konieczne – takie jak droga przez Park Piastowski. Trudno jest pogodzić robienie tego, co trzeba, z zadowoleniem wszystkich. Gdybym nie musiał nikogo pytać o zgodę, zachowałbym się jak lekarz, który musi sprawić ból, by wyleczyć chorego.
Gdzie i w jaki sposób chciałby spędzić Pan swoje wymarzone wakacje? Dopiero takie będą czy może już były?
W pracy mam dość kontaktu z wielkim światem, więc wbrew pozorom nie marzą mi się egzotyczne wycieczki do tropikalnych krajów. Moje wymarzone wakacje to raczej cisza i spokój, możliwość całkowitego odcięcia się od pracy a także wyjścia na miasto, do restauracji czy pubu i nie bycia jednocześnie osobą publiczną. Lubię aktywny wypoczynek, dlatego wymarzone wakacje spędziłbym również uprawiając sport, zimą jeżdżąc na nartach, latem na korcie tenisowym.
Do wakacji jednak zostało jeszcze kilka miesięcy, a przecież nawet Prezydent Miasta musi jakoś odpoczywać - choć kilka chwil każdego dnia. Co wówczas najchętniej Pan robi?
Słucham muzyki. Mam tak, że jak spodoba mi się jakiś utwór, potrafię go słuchać w kółko przez cały dzień. Zazwyczaj jest to muzyka popularna, zasłyszana z radia.
Z pewnością jak każdy z nas ma Pan swój ulubiony film czy też książkę - do jakich tytułów Pan wraca najczęściej?
Najchętniej wracam do komedii, szczególnie do filmów Stanisława Barei. Książką, która mi się nigdy nie znudzi jest Trylogia Sienkiewicza.
Skoro już mówimy o rzeczach „ulubionych”, to czy ma Pan swoje właśnie takie ulubione miejsce w Zielonej Górze?
Zabrzmi banalnie, jeśli powiem stadion żużlowy i Palmiarnia, ale tak jak dla większości zielonogórzan te dwa miejsca są dla mnie naprawdę szczególnie ważne.
Dlaczego akurat stadion i Palmiarnia?
Stadion, bo jestem fanem żużla a Palmiarnia, jako najbardziej malownicze miejsce, z którym wiążą się nie tylko wspomnienia, ale gdzie nadal odbywają się najważniejsze dla Miasta i mojego urzędu wydarzenia. Z miejsc mniej oczywistych, bardzo lubię Park Tysiąclecia. Kiedy w trakcie wyjątkowo stresującego dnia muszę się uspokoić, lubię wymknąć się tam na mały spacer.
Gdyby miał Pan do swojej dyspozycji maszynę czasu i cofając się do przeszłości mógłby Pan zmienić dowolny moment swojego życia, to czy z łatwością przyszło by Panu wybranie takiego momentu? Jakie konsekwencji pociągałby ta zmiana?
Nie należę do ludzi, którzy rozpamiętują to, co było i żałują minionych decyzji. Przeszłości nie da się zmienić. Trzeba się skupić na chwili obecnej i starannie planować na przyszłość.
Dziękuję za rozmowę.













Komentarze