Piątek, 18 Maj 2012-Feliksa i Aleksandry
TwójRynek Zielona Góra

Twój Rynek 7-8/2008

Czy Zielona Góra jest Zielona? - rozmowy z Andrzejem Greinertem i Dariuszem Lesickim
Niedawno zaczęła się rozmowa o potrzebie zrównoważonego rozwoju miasta. Protesty ekologów i mieszkańców na łamach mediów uświadomiły miejskiej władzy potrzebę takiego działania. Miejmy nadzieję, że wspólne starania przyniosą sukces. Miasto będzie się rozwijać, ale nie kosztem zieleni.
 
Czy rozwój Zielonej Góry nie stoi w sprzeczności z ekologią? Czy ona nie blokuje tego rozwoju?

Na pewno nie. Zielona Góra ma jeszcze zasoby pierwotnej przestrzeni do wykorzystania poza terenami aktywnymi przyrodniczo. Chodzi tutaj o tereny po przemysłowe.

Jednak mieliśmy w ostatnim czasie kilka sytuacji konfliktowych pomiędzy władzami miasta
a ekologami. Co należałoby zrobić, aby do takich sytuacji nie dochodziło?

Połowa problemów nam odpadnie, jeżeli miasto będzie miało rozwiązanie planistyczne uwzględniające opracowania przyrodnicze. Nie mówilibyśmy dzisiaj o tych problemach gdyby istniała strategia miasta uwzględniająca różnego rodzaju uwarunkowania.

A pomysł lokalizacji hipermarketu obok Szosy Kisielińskiej?

On pokazuje, że zapomnieliśmy o wariantowości w planistyce. Jeżeli chcemy postawić jakiś obiekt to musi być tu i nigdzie indziej. Jakby tylko jedno było miejsce na ziemi. A przecież są to tereny źródliska Gęśnika. Im szybciej przypomnimy sobie o wariantowości w planistyce i stworzymy studium zieleni, tym szybciej zyskamy, jako mieszkańcy i miasto.

Czyli te problemy możemy rozwiązać, jakimś dokumentem. W dyskusjach mówiło się o studium zieleni czy przyrody. Pan podnosił ten argument.

Zgadza się. My sobie nie zdajemy sprawy, jaką wartość ma miejska zieleń. Jeżeli policzyć wydatki z ostatnich 20 czy 10 lat, jakie zostały przeznaczone na zieleń, to okaże się, jak duża jest to kwota. Tym samym można uświadomić sobie, jaką wartość ma zieleń i przyroda w środowisko.

Dziękuję

Dziękuję.
ANDRZEJ GREINERT Profesor Uniwersytetu Zielonogórskiego

STUDIUM ZAŁAGODZI WSZYSTKIE PROBLEMY
 
Panie prezydencie, kto wygra w takim pojedynku: ekologia czy rozwój miasta?

Sądzę, że jedno i drugie. Obie te sfery będą współdziałały. Nie dojdzie do zablokowania możliwości rozwoju tylko dlatego, że mamy obszary chronione. Jeżeli razem z ekologami, pracownikami Uniwersytetu Zielonogórskiego przygotujemy studium zieleni, unikniemy wielu niepotrzebnych konfliktów. Tam gdzie będą tereny, które ustalimy, że powinny być chronione zostaną one chronione.

Czyli dojdzie do zrównoważonego rozwoju Zielonej Góry.

Nazwa Zielonej Góry wskazuje, że powinna być miastem zieleni. Jest jednak na ograniczonej powierzchni, dlatego musimy koegzystować w ten sposób, żeby rozwijać przemysł, usługi, budownictwo mieszkaniowe oraz zieleń.

Gdybyśmy mieli mapę przed oczami, to proszę powiedzieć, w jakim kierunku powinna się rozwijać Zielona Góra?

Na pewno głównym nerwem jest Trasa Północna. Miasto będzie się rozwijać wokół trasy. Na terenach postindustrialnych powstaną osiedla mieszkaniowe. Po drugiej stronie trzeba będzie przygotować tereny w taki sposób, aby mógł rozwijać się przemysł. Taki, który będzie tworzył dla miast wartość dodaną.

Z drugiej strony od 1945 nie powstał w Zielonej Górze, żaden nowy park?

Dlatego liczymy, że pracownicy uniwersytetu oraz ekolodzy w tym studium zieleni wskażą nam miejsca, gdzie taki park lub parki powinny powstać.

Dziękuję.

Dziękuję.
DARIUSZ LESICKI Wiceprezydent Zielonej Góry
 

Komentarz Roberta Gromadzkiego
 
Zaniechania i zaniedbania z ostatnich ośmiu lat coraz śmielej wychodzą spod przysłowiowego dywanu. Zamiecione tam przed laty stały się tak duże, że nie sposób ich nie zauważyć. Swoją cegiełkę dołożyły także media, które zlekceważyły – tak mi się wydaje – niektóre z sygnałów mieszkańców Zielonej Góry.

Na szczęście w czasie protestów ekologów i mieszkańców władza postanowiła wsłuchać się w ich głosy. Rozpoczęły się rozmowy trudne, ale efektywne. Z tego należy się cieszyć. Przy wszystkich wadach i zaletach ekipy rządzącej z wieżowca przy ulicy Podgórnej dialog jest najmocniejszą stroną. Czasem sprawia to wrażenie, że władza jest słaba.
 
Jednak po dłuższym czasie daje to pozytywne efekty. Tym samym krok po kroku stajemy się miastem, które się rozwija.
Brakuje nam jeszcze spektakularnego sukcesu, który wzmocniłby wizerunek naszego miasta. Taka współpraca pomiędzy władzą, mieszkańcami oraz przedstawicielami organizacji pozarządowych może tylko go przyśpieszyć. Boli natomiast fakt, że cały czas musimy nadrabiać i poprawiać błędy i zaniechania lat poprzednich.

Komentarze

*

Dodaj komentarz

  • Autor *
  • E-mail *
  • Komentarz *
  • Przepisz kod (wielkość liter ma znaczenie)