Czwartek, 24 Maj 2012-Joanny i Zuzanny
TwójRynek Zielona Góra

Z życia konsumenta

Ekologii plusy dodatnie i ujemne
2010-07-30Wiktor Janus Komentarze0 komentarzy
Jakiś czas temu w trakcie podróży, nazwijmy ją dumnie, służbowej miałem okazję spędzić w oczekiwaniu na pociąg dłuższą chwilę na dworcu PKP w jednym z większych polskich miast. Na tymże również dworcu miałem niebywałą przyjemność skorzystać z publicznej toalety.
 
To, że w takich miejscach bukiet zapachów nie jest zbyt przyjemny od dawna nie jest już dla mnie dziwne. Zaskoczeniem natomiast była dla mnie naklejka, która informowała, że znajdujący się pod nią pisuar zawiera biodegradowalne kostki, które niszczą bakterie, dzięki czemu nie trzeba go spłukiwać, co pozwala zaoszczędzić 150 tys. litrów wody rocznie.
 
 
Chciałbym od razu przeprosić czytelników za ten trochę niesmaczny wstęp, jednak jeśli chcę się coś przekazać, to wiadomo, że najlepiej jest się posłużyć przykładem, a powyższy jest dla mnie dowodem na to, do jakich absurdów może prowadzić proekologiczna propaganda.
Na początku trzeba zaznaczyć, że wbrew powszechnemu przekonaniu ekologia nie oznacza ochrony środowiska. Ekologia to nauka badająca oddziaływania między organizmami, a ich środowiskiem oraz między samymi organizmami. Co do istnienia negatywnego wpływu człowieka na ekosystem Ziemi wszyscy jesteśmy zgodni. Dodatkowo zupełne wyeliminowanie tego rodzaju wpływu na obecnym poziomie rozwoju technologicznego jest niemożliwe, co oczywiście nie znaczy, że nie należy go ograniczać. Jednak tak jak w każdej dziedzinie życia, tak również tutaj dominować winna zasada zdrowego rozsądku.
 
Ze zdrowym rozsądkiem natomiast nic wspólnego nie ma sytuacja w której sugeruje się, że urządzenie sanitarne będące bohaterem zamieszczonej we wstępie krótkiej historyjki jest otoczone biodegradowalnym polem siłowym chroniącym go przed brudem i bakteriami. Wprawdzie leżały na jego dnie cztery małe mydełka, jednak pokażcie mi mężczyznę, który trafił by tylko i wyłącznie w nie, nie naruszając sterylności całej komory. Jednak najbardziej śmieszy mnie fakt, że w odległości paru kilometrów od wspomnianego dworca PKP znajdują się ceglaste korty tenisowe, które są polewane wodą przez kilka godzin dziennie. Wygląda na to, że nawadnianie kortów nie wzbudza takiego odzewu ekologów jak korzystanie z toalety w komfortowych warunkach przez szarego obywatela. Idąc dalej w tym kierunku, może niedługo się okazać, że będziemy chodzić do ekologicznych restauracji, w których obsługa nie myje rąk, a jedynie spryskuje je np. oksykortem, dzięki czemu również oszczędza około 200 tys. litrów wody rocznie. Czy w takich przypadkach nie byłoby rozsądniej stosować system spłukiwania toalet deszczówką?
 
„Sztuką dla sztuki” jest również słynna akcja „Godzina dla Ziemi”, w trakcie której w różnych publicznych miejscach na godzinę gasną światła. Po pierwsze jest to jedna z 8760 godzin w roku, a po drugie dużo więcej energii jest zużywane przy uruchamianiu urządzeń elektrycznych niż w trakcie ich działania, a zwłaszcza w przypadku propagowanych żarówek energooszczędnych, których montaż w takich miejscach domu, jak np. toaleta, gdzie światło włączmy często i na krótko przynosi więcej szkody niż pożytku. Tego samego typu przedsięwzięciem jest „Dzień bez samochodu”.
 
Dużo mówi się również o alternatywnych, ekologicznych paliwach, przede wszystkim o elektryczności i wodorze. O ile można tu osiągnąć oszczędności na poziomie eksploatacji, to koszty ich produkcji, magazynowania oraz pobór potrzebnej do tego energii daje w efekcie jeszcze większe zanieczyszczenia.
Owszem są działania, jakie może podjąć każdy z nas, i które mogą znacząco przyczynić się do poprawy czystości środowiska naturalnego, a w efekcie do zwiększenia jakości naszego życia i przede wszystkim zdrowia. Należą do nich między innymi segregacja odpadów, do której zaliczyć można również wymianę starych sprzętów AGD i RTV w punktach sprzedaży, zamiast wyrzucania lodówki w lesie. Całe pokolenia świetnie sobie również radziły chodząc z tzw. siatką na zakupy i myślę, że powinno się wrócić do tej pięknej staropolskiej tradycji. Z Holandii natomiast można zapożyczyć zwyczaj poruszania się komunikacją miejską. Zresztą w kraju tulipanów nawet premier jeździ rowerem. O oszczędzaniu wody, braniu prysznica zamiast kąpieli, dopasowywaniu wielkości ognia w gazówce do średnicy garnka czy wyłączaniu telewizora z trybu stand by wiedzą już najmłodsi, piszę więc o tym tylko dla przypomnienia.
Zatem nie dajmy się zwariować, dbajmy o środowisko, zwiększajmy świadomość swoją i innych, i przede wszystkim czyńmy to na co dzień. Wszelkiego rodzaju huczne akcje jak wspomniana „Godzina dla Ziemi” są bardziej efektowne niż efektywne i mogą co najwyżej uspokajać sumienie tych, którzy ekologiczni są tylko i wyłącznie przez tą jedną godzinę w roku. Wprawdzie mogą też zwracać uwagę na kwestię ochrony środowiska, jednak nie zmienią nic bez naszego codziennego zaangażowania. Nowe technologie mające oszczędzać energię i ratować środowisko zostawmy naukowcom, sami natomiast pamiętajmy, że świat zostawimy przyszłym pokoleniom i dobrze byłoby go zostawić takim, jakim sami go zastaliśmy.

Komentarze

*

Dodaj komentarz

  • Autor *
  • E-mail *
  • Komentarz *
  • Przepisz kod (wielkość liter ma znaczenie)