- Dzień dobry, nazywam się X i prowadzę badania na temat poziomu czytelnictwa w Polsce.
- Na temat czego?
- Czytelnictwa. Badam co i jak często czytają obywatele naszego kraju. Czy mógłbym Panu zadać kilka pytań?
- Proszę bardzo.
- Ile książek przeczytał Pan w zeszłym roku?
- Proszę Pana, co to znaczy ile? Wypraszam sobie. Ja takich świństw nie robię.
- Bardzo przepraszam. W takim razie, co przeczytał Pan ostatnio?
- A to pamiętam. (z emfazą) SMS-a od żony.
Kwiecień, 2030
Dane odnośnie czytelnictwa w Polsce wskazują na rokroczny jego spadek. W roku 2008 aż 62% Polaków nie miało w ręku ani jednej książki i jest to najwyższy odsetek od końca lat osiemdziesiątych. Dodatkowo politycy, którzy z chęcią wypominają telewizji nie spełnianie przez nią misji krzewienia kultury z roku na rok obcinają budżety publicznych bibliotek, przez co zamykają osobom mniej zamożnym jedyną drogę do zaopatrzenia się w słowo pisane. Przykro to mówić, ale tak dbamy o język, o który walczyły całe pokolenia naszych przodków.
Wtórny analfabetyzm i brak umiejętności czytania ze zrozumieniem
Naukowcy są zgodni, że bez czytania nie ma możliwości wyrobienia w jednostce umiejętności myślenia logicznego i analitycznego. Jeden z pierwszych neuropsychologów Aleksander Łuria badał ten problem wśród Kazachów za pomocą prostego pytania poprzedzonego krótkim wprowadzeniem, mianowicie: "Na północy, gdzie jest śnieg, niedźwiedzie są białe. Nowa Ziemia jest na północy i jest tam śnieg. Jakiego koloru są tam niedźwiedzie?". Piśmienni, niezależnie od swej (nie)znajomości geografii i biologii, odpowiadali: "Białe". Potrafili to wywnioskować. Analfabeci mówili: "Nie wiem", "Nie byłem tam", albo "Każde miejsce ma swoje zwierzęta".
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
Na pewno nie jest tak, że obecnie większość Polaków nic nie czyta. Dzisiejsze warunki na rynku pracy wymuszają ciągłe doskonalenie, co przede wszystkim wiąże się z czytaniem setek stron procedur, regulaminów i przepisów. Dodatkowo naturalna ciekawość świata sprawia, że ludzie czytają przewodniki po przeróżnych zakątkach świata, poradniki kulinarne, techniczne, komputerowe, uczą się języków obcych. Niemal każdy na co dzień korzysta z Internetu, gadu-gadu, wysyła i odbiera maile oraz sms-y, przegląda kolorowe czasopisma. Dostępność różnego rodzaju treści jest ogromna, a jej poziom nieporównywalny do żadnego momentu w historii ludzkości. Nie mamy również w Polsce problemu analfabetyzmu. Dodatkowo, mimo spadku czytelnictwa, rośnie sprzedaż książek.
Same liczby nie mówią tak naprawdę nic o istocie rzeczy. Wysoka sprzedaż jest po części wynikiem tego, że książka ciągle jest jednym z najpopularniejszych prezentów okolicznościowych. Komunie czy pójście dzieci do szkoły napędzają sprzedaż słowników, encyklopedii i leksykonów. Książki ciągle także są symbolem prestiżu i pozycji społecznej. „Jedna z moich znajomych kupuje książki w eleganckich okładkach, wyłącznie w różnych odcieniach brązu - bo tylko takie jej pasują do wystroju pokoju ... Chyba nie myślicie, że je czyta ...” - taką wypowiedź znalazłem na jednym z forów dotyczących artykułu na temat spadku poziomu czytelnictwa w Polsce. Krytykuje się również wydawnictwa za wypuszczanie na rynek głównie literatury popularnej nie wymagającej od odbiorcy nazbyt wielkiego wysiłku intelektualnego. Tak naprawdę jednak rynek książkowy jak każdy inny współcześnie działa na zasadach popytu i podaży. Wypuszcza na rynek to, na co jest zapotrzebowanie, a trudno wymagać aby 90% społeczeństwa zaliczało się do bibliofilów czytających namiętnie „Ulissesa” Jamesa Joyce’a lub rozprawy naukowe Stephena Hawkinga.
Wszystko w rękach młodych
Trudno jest zaszczepić nawyk czytania w osobach dorosłych, bo wiadomo, że czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał. Dlatego też nadziei na poprawę poziomu czytelnictwa należy szukać wśród młodych, uczniów szkół podstawowych i gimnazjów. Trzeba tylko wiedzieć, w jaki sposób zachęcić ich do lektury. Nie można pomijać faktu, że młodzi szukają nowych bohaterów, bliższych im niż Robinsona Crusoe, Trzech Muszkieterów czy Tomek na Czarnym Lądzie. Ich miejsce zajmują obecnie Harry Potter, Mikołajek czy profesor Langdon. Na podstawie ich przygód powstają ekranizacje, po obejrzeniu których duża część widzów sięga po książkę, aby móc odkryć wszelkie niuanse pominięte w kinowej wersji. Dyskusje na temat: „Lepszy film czy książka” lub „Czym różni się książka od filmu” wcale nie są rzadkością.
Może warto zmienić kanon lektur szkolnych, aby młodych do czytania zachęcać, a nie zniechęcać, np. wycofać chociaż jedną lekturę z programu każdej klasy i w zamian za to dać uczniom możliwość przeczytania dowolnej, wybranej przez siebie książki i zaprezentowania wrażeń z jej lektury całej klasie lub samemu nauczycielowi w formie pisemnej.
Na zakończenie chciałbym przytoczyć słowa jednego z najwybitniejszych współczesnych pisarzy Umberto Eco, który powiedział, że: „Kto czyta książki, ten żyje podwójnie”. Wszyscy wiemy, że życie nie jest zbyt długie i może warto chociaż w ten sposób przeżyć je dwa razy.













Komentarze
Jest urzekającą podróżą przez romantyczne zakątki Włoch, jest prawdziwą pochwałą niespiesznego i pogodnego stylu życia, w którym ważny jest każdy zapach i każdy posiłek......
Frances opisuje wspaniałe życie w nowym wcieleniu - bez depresji, nieprzespanych nocy, a co najważniejsze to cudowne życie jest bez blichtru, świat jest zwykły, a największą radością jest to, że wyszła smaczna zupa pomidorowa.....Nie ma tam gonitwy - na wszystko jest pora i czas , a w treści czuć powiew wiatru i słońce.....:)
... i takich niespiesznych chwil pozbawionych ciągłego stresu - Czy starczy na opłaty, obrzydliwe raty? - wszystkim czytelnikom życzę!