„Doprawdy, jak to miło coś umieć”. Tak powiedział kiedyś Moliere i chyba wszyscy się z nim zgadzamy. Na świecie, ale także w Polsce i przede wszystkim w naszym mieście potrzeba zdobywania wiedzy jest coraz większa. „Twój rynek” przyjrzał się rynkowi szkoleń, kursów i studiów w Zielonej Górze.
Operację „dokształcanie” należy rozpocząć od wyznaczenia sobie celu. Musimy wiedzieć do czego powinna służyć nam zdobyta wiedza. Nauka dla samej nauki szybko się nudzi, ponieważ nie mamy motywacji do jej kontynuowania. – Wszystko zależy od środków jakie posiadamy, od aktualnej pracy i od rzeczywistej potrzeby – powiedziała w rozmowie z TR Izabela Sinicka z Agencji doradztwa personalnego Straight.
Dla uczniów szkół średnich priorytetem będzie matura i dostanie się na studia. Studenci na pewno będą chcieli być jak najlepiej przygotowani do wejścia na rynek pracy. Jeżeli chcemy pozostać konkurencyjni musimy dokształcać się całe życie. Według danych urzędu statystycznego w Zielonej Górze w roku szkolnym 2006/2007 w naszym województwie działało 105 szkół policealnych i 116 szkół dla dorosłych, w których uczyło się łącznie prawie 16 tys. osób. Liczby te najlepiej pokazują zapotrzebowanie na naukę w regionie.
Co dla kogo?
Marta Paczkowska jest uczennicą Pierwszego LO w Zielonej Górze. W przyszłym roku zdaje maturę. – Nauczyciele nie zawsze dają rady z materiałem, lekcji jest zbyt mało, dlatego wiele informacji muszę uzupełniać sama – powiedziała nam Marta. Tak jest w przypadku większości przedmiotów. Dlatego spora część uczniów korzysta z korepetycji. W przypadku Marty będą to jednak lekcje rysunku, ponieważ ten jest wymagany na kierunkach artystycznych.
Nowej wiedzy pragnie także Żaneta Hajłasz, studentka drugiego roku politologii. – Korzystałam z dodatkowych zajęć angielskiego i niemieckiego w szkole językowej. Niestety w tym roku miałam mniej czasu i niestety musiałam zrezygnować, ale prawdopodobnie od października będę kontynuować naukę – zapewnia studentka. Żaneta niestety nie wie w jakiej dziedzinie chce się dokształcać, ale nową wiedzę będzie zdobywać na uniwersytecie. – Obecnie skupiam się na swoich podstawowych studiach, ale myślę, że po ich zakończeniu zacznę jakieś podyplomowe – deklaruje Żaneta.
Według specjalistów, to właśnie humaniści powinni pomyśleć o przekwalifikowaniu. Rynek pracy jest chłonny, ale potrzebuje inżynierów i pracowników fizycznych. Pokazały to wiosenne Targi Pracy na Uniwersytecie Zielonogórskim. Wiemy już czego potrzebują potencjalni uczniowie. Sprawdźmy zatem gdzie i jak możemy się dokształcić.
Może UZ?
Edyta Wysocka z działu ds. organizacji kształcenia na Uniwersytecie Zielonogórskim jest zdania, że studia podyplomowe dają duże możliwości. – Pozwalają one zmienić kwalifikacje zawodowe, a to z kolei pozwala nam znaleźć lub zmienić pracę. Obecnie na rynku pracy jest to bardzo ważne – zauważa Edyta Wysocka. Jak zauważa względy finansowe nie pozwalają niektórym na ten rodzaj edukacji, co jej zdaniem przekłada się na nieco mniejszą liczbę chętnych do kształcenia się w ten sposób. Koszt przeciętnych studiów podyplomowych to ok. 2 tys. złotych za semestr. Do tego dochodzą jeszcze zjazdy, w czasie których trzeba gdzieś zamieszkać i coś zjeść – kolejne kilkaset złotych.
Niestety, podobnie jak w przypadku studiów dziennych, także i na uzupełniających, kierunki ścisłe nie cieszą się popularnością. – Najwięcej chętnych jest na kierunki pedagogiczne i humanistyczne. Sporo ludzi jest także zainteresowanych doradztwem zawodowym oraz Bezpieczeństwem i Higieną Pracy – powiedziała pracowniczka uczelni w rozmowie z TR. Dużym zainteresowaniem cieszą się także kierunki finansowane z Europejskiego Funduszu Społecznego.
Nie wszędzie jest mniej uczniów
– U nas z roku na rok jest więcej uczniów. Rocznie przybywa ok. 10 do 20 procent – Chwali się Mariusz Marchewka, szef Eureki. – Rodzice, którzy decydują się zainwestować w edukację dzieci wiedzą, że nie marnują swoich pieniędzy. Ludzie dobrze wykształceni będą więcej zarabiać w przyszłości – wyjaśnia właściciel szkoły. Spora liczba klientów takich szkół, to niestety także wynik nienajlepszego i co gorsza bardzo zmiennego systemy edukacji. Wystarczy przytoczyć liczby. Od 1989 roku polską oświatą kierowało piętnastu ministrów, co przełożyło się na jakość polskiego szkolnictwa. – Kiedy w telewizji mówią o zamieszaniu wokół matur, to następnego dnia przychodzi do nas więcej klientów – śmieje się Mariusz Marchewka.
Przyczyn, dla których uczniowie się dokształcają jest więcej. Wśród nich znajduje się na przykład ambicja. Kolejną istotną przyczyną może być także rywalizacja w klasie. Również matura i studia są bodźcem do wytężonej nauki.
Ile potrzeba, żeby rozpocząć takie dokształcanie? – Tutaj cena, w zależności od liczby wybranych przedmiotów zaczyna się od 9,90 zł za godzinę lekcyjną Z kolei najdroższy w naszej ofercie jest kurs rysunku – mówi Mariusz Marchewka. Sprawdziliśmy, za jedną lekcję rysunku wydamy 89 złotych. Niestety w szkole raczej nie nauczymy się technik rysunku.
Co dalej?
Ministerstwo edukacji przygotowało niedawno projekt kolejnej już reformy szkolnictwa. Zakłada on, że do szkoły pójdą już sześciolatkowie. Rodzice zapłacą także za nieusprawiedliwione nieobecności. Te rozwiązania stosowane już na zachodzie zdaniem urzędników mają usprawnić edukację także i u nas.
Nie ma wątpliwości, że każdy z nas powinien zdobywać nową wiedzę. Każdy przy wyborze ścieżki kształcenie powinien kierować się własnymi potrzebami, ambicją. Niestety często musimy kierować się także zasobnością portfela.
Karol Tokarczyk









