Piątek, 18 Maj 2012-Feliksa i Aleksandry
TwójRynek Zielona Góra

Finanse osobiste

Żegnamy rok 2009, przed nami nowy - 2010…
Bez wątpienia rok 2009 był jednym z najcięższych sprawdzianów gospodarczych umiejętności, z jakim przyszło się zmierzyć wielu krajom na świecie, w tym i Polsce. Wszystko za sprawą światowego kryzysu..
 
finansowego, który w IV kwartale 2008 roku, doprowadził światową gospodarkę na skraj przepaści, wywołując przy tej okazji ogólnoświatową panikę wśród: inwestorów, analityków, polityków, ekonomistów i zwykłych obywateli. Od tego momentu najczęstsze pytanie, jakie pojawiało się w mediach i na ulicy, brzmiało: Co nas teraz czeka w 2009 roku? Zadawali, je sobie niemal wszyscy ludzie na świecie...
 
 
Polska - zielona wyspa na czerwonym morzu recesji
 
Już wyniki za I kw.2009 roku – podane przez GUS (Główny Urząd Statystyczny), okazały się być znacznie lepsze od oczekiwań rynku i samych inwestorów. W tym okresie Polska gospodarka odnotowała wzrost PKB na poziomie 0,8 proc. (r/r) i 0,4 proc. (kw/kw). Dzięki tym wynikom znaleźliśmy się w elitarnym gronie trzech państw Unii Europejskiej - obok Grecji i Cypru – których gospodarki w pierwszych trzech miesiącach roku odnotowały dodatni wzrost gospodarczy. Wzrost polskiego PKB w tym okresie zawdzięczamy popytowi krajowemu, który był napędzany wzrostem – wprawdzie niewielkim, ale jednak – nakładów inwestycyjnych, a także spożycia ogółem. Dane z okresu kolejnych trzech miesięcy znowu w pozytywny sposób zaskoczyły ekspertów, a Polska – ze wzrostem PKB w II kw. o 1,1 proc. w skali roku – umocniła się na pozycji lidera wśród państw członkowskich Unii Europejskiej. Tym samym po I półroczu 2009 roku, Polska pozostaje już jedynym krajem w Unii Europejskiej, które odnotowuje wzrost gospodarczy w ujęciu rocznym. III kwartał przynosi kolejny wzrost 1,7proc rok do roku, wobec prognoz Ministerstwa Finansów na poziomie 1,2 – 1,4 proc. Tym razem to popyt zagraniczny (eksport netto) odegrał znaczącą rolę w tworzeniu PKB. Ostatni kwartał roku również daje nam powody do zadowolenia. Ze względu na blisko 10 proc. (r/r) wzrost produkcji przemysłowej, dane za IV kw. 2009 roku powinny być dużo lepsze niż wszyscy oczekiwali.
 
Rok 2009 zostanie zapamiętany przede wszystkim, jako rok kryzysowy, pełen niepokojących wiadomości i prognoz przekazywanych przez media i polityków. Niemniej jednak dzięki racjonalnej i dobrze zaplanowanej strategii, w Polsce udało się uniknąć wielu problemów, które dosięgły inne gospodarki w naszym regionie, jak i w pozostałych częściach świata. Choć, nie wszystko udało się zrobić, szczególnie w zakresie ograniczenia wzrostu stopy bezrobocia oraz poziomu deficytu budżetowego, to i tak na tle innych państw naszego regionu Polska zasługuje na wyróżnienie.
 
KE: Polska dobrze znosi kryzys, ale finanse państwa kuleją
 
Kryzys gospodarczy odcisnął także swoje niechlubne piętno na gospodarce całej Unii Europejskiej, której PKB w tym roku zmniejszy się o blisko 4,2 proc. Niemniej jednak rok 2010 ma być pod tym względem znacznie korzystniejszy, niż rok 2009. Eksperci z Komisji Europejskiej przewidują bowiem, że w wyniku powolnego, ale jednak postępującego procesu gospodarczego ożywienia – szczególnie w krajach Europy Zachodniej - uda się gospodarce unijnej wyjść na prostą i osiągnąć dodatnie tempo wzrostu. Zdaniem przedstawicieli Komisji oscylować ono będzie w przedziale 0,7 – 0,8 proc. PKB. Za to Polska, w przeciwieństwie do gospodarki unijnej, ma się naprawdę nieźle. KE prognozuje, że w roku 2010 osiągniemy tempo wzrostu PKB na poziomie 1,8 proc., a w roku 2011 jego wartość powinna sięgać już blisko 3,2 proc. Tak dobre wyniki – według unijnych urzędników – Polska zawdzięcza przede wszystkim mocnym fundamentom gospodarczym, które w okresie światowej recesji doskonale zdały test na „ekonomiczną wytrzymałość”. I choć wzrost produkcji w kolejnych latach wydaje się być niezagrożony, to jednak Komisja Europejska nie omieszkała Polsce wytknąć najpoważniejsze problemy, z którymi jako kraj będziemy musieli sobie niebawem poradzić.
 
Pierwszy z nich łączy się z sytuacją, jaka obecnie panuje na polskim rynku pracy, gdzie negatywne efekty kryzysu są mocno odczuwalne. Konsekwencją tych wydarzeń jest wysoka stopa bezrobocia, która – zdaniem unijnych analityków – może w roku 2010 osiągnąć wysokość rzędu 10,0 – 10,2 proc. W kolejnych latach sytuacja powinna się już jednak stabilizować, a liczba osób bezrobotnych powinna stopniowo zacząć spadać. Drugi dylemat dotyczy deficytu budżetowego i sytuacji jaka panuje w finansach publicznych Polski. W opinii KE, przyszłoroczny deficyt finansów publicznych w Polsce może wzrosnąć nawet do 7,5 proc. PKB. Czas zaś, jaki Komisja dała nam na jego zredukowanie do „standardów unijnych” upłynie z końcem 2012 roku.
 
Chyba nikt u progu 2009 roku nie spodziewał się tego, że po upływie dwunastu miesięcy nasza gospodarka okaże się jedynym krajem w Unii Europejskiej i także jednym z niewielu na świecie, który odnotował dodatnie tempo wzrostu gospodarczego. Pod tym względem wyprzedziliśmy wszystkie kraje Europy Zachodniej, które to przecież od dawna postrzegane są, jako gospodarcze lokomotywy Europy. Ciężko jednoznacznie ocenić na czym polegała właściwie nasza strategia w walce z kryzysem. Jedno natomiast jest pewne, że w fazę kryzysu weszliśmy ze znacznie mocniejszymi podstawami makroekonomicznymi niż reszta krajów regionu.
 
Choć rok 2009 był rokiem niezwykle trudnym i wymagał dużego zaangażowania sił ze strony nas wszystkich, to jednak można pokusić się o stwierdzenie, że Polacy powinni być z niego zadowoleni - przynajmniej z gospodarczego punktu widzenia. Rok 2010 – pomimo wielu optymistycznych dla nas prognoz i zapowiedzi zarówno, ze strony MFW, Banku Światowego, OECD, czy też Komisji Europejskiej – nie będzie jednak dla nas taki łatwy. Do rozwiązania mamy bowiem dwa istotne problemy. Pierwszy związany z sytuacją na polskim rynku pracy, drugi zaś z sytuacją w finansach publicznych państwa. Publiczna kasa świeci bowiem pustkami, a zadłużenie kraju rośnie w tempie zatrważającym. Bez głębokiej reformy finansów publicznych, w tzw. wydatków sztywnych budżetu państwa, długo jeszcze będziemy zmagać się z permanentnym brakiem publicznych pieniędzy.
 

Komentarze

*

Dodaj komentarz

  • Autor *
  • E-mail *
  • Komentarz *
  • Przepisz kod (wielkość liter ma znaczenie)