Poniedziałek, 18 Grudzień 2017-Gracjana i Bogusława
TwojRynek

Strona startowa

Podróży kulinarnej ciąg dalszy
2017-11-29spices- fot. sxc Komentarze0 komentarzy
Skoro zwiedziliśmy już, a właściwie nasze kubki smakowe zwiedziły, słoneczną Italię i pełną pasji Hiszpanię, może czas na azjatyckie ramen lub rozpływające się w ustach kawałki nigiri czy delikatne maki w tempurze? Wyruszmy w bogatą podróż kulinarną po Azji, odwiedzając Japonię, Tajlandię i Indie, by powrócić na łono ojczyzny, w której nie zawsze musi być nudno.
 
 
 
 
 

Kuchnia indyjska

 
Półwysep indyjski jest bardzo zróżnicowany kulturowo i geograficznie. Warunki klimatyczne są odmienne na różnych terenach, co spowodowało wykształcenie się w Indiach bardzo ciekawej kultury. To bogactwo objawia się także w niezwykle bogatej w smaki kuchni indyjskiej, która zachwyca nawet najbardziej wybredne osoby. Najpopularniejsza w Indiach jest dieta wegetariańska, a to ze względów religijnych, ale występują też świetne potrawy mięsne. Tym, co wyróżnia kuchnię hinduską i przyczynia się do jej popularności, jest ogromny wybór przypraw.

 

Namaste-India

 
Jeśli mamy ochotę na hinduskie potrawy, w Zielonej Górze możemy je zasmakować w restauracji Namaste-India, mieszczącej się w centrum miasta przy ulicy Kupieckiej. Sama Magda Gessler nie powstydziłaby się lokalu, który znacznie „poprawiła”. Już od progu wkraczamy w inny świat – świat kolorowych tkanin, niezwykłych zapachów i porywających rytmów. Wystrój wnętrza nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia z kulturą hinduską.
Menu jest tak bogate, że każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. Śmiało można zacząć od przekąsek, wśród których pierożki indyjskie z nadzieniem z kurczaka, mięsnym lub ziemniaczanym. Osobiście polecam ser własnej produkcji z krowiego mleka, smażony w mące z soczewicy i podawany z sosem miętowym o niezwykle intensywnym zielonym kolorze. Przed daniem głównym można skosztować także zupy lub sałatki. Do wyboru mamy na przykład indyjską zupę z soczewicy z łagodnymi przyprawami i ziołami lub sałatkę Kamasutrę z kurczakiem tandoori, czerwoną cebulą i owocem granatu.
Na danie główne mamy duży wybór potraw z kurczaka. I tak na przykład można zasmakować kawałków fileta z kurczaka w aromatycznym sosie curry, w indyjskich przyprawach „methi” i w łagodnym kremowym sosie lub typowe hinduskie danie, czyli kurczak w aromatycznym sosie pomidorowo-maślanym. Wszystkie potrawy podawane są z ryżem, a dodatkowo znajdują się one w podgrzewanych naczyniach, dzięki czemu w ogóle nie stygną.
Rozkoszą dla podniebienia są także potrawy z glinianego pieca Tandoor. Podawane mięso i inne dania aż skwierczą na talerzu. W menu widnieje specjał indyjski marynowany w słodkiej papryce i czerwonych przyprawach indyjskich, kawałki kurczaka marynowane w mięcie oraz aromatycznej indyjskiej masali (mieszance przypraw) czy kurczak obtaczany w twarogu i delikatnych przyprawach. Na uwagę zasługują kostki sera własnej produkcji upieczone w piecu Tadoor – zasmakują wszystkim miłośnikom tego nabiału.
Furorę robi także tradycyjny indyjski chleb – tak zwane placki. Mamy do wyboru wytwór z białej mąki pszennej, samej lub z dodatkiem śmietany i masła. Można skosztować także Bathury, czyli słynnego indyjskiego chleba z ciasta rosnącego przez noc. Polecam również wypiek z białej mąki nadziewany białym serem własnej produkcji. A do picia miła obsługa oferuje wiele niezwykłych napojów, wśród których wyróżnia się Mango Lassi – orzeźwiające picie jogurtowe z mango.
 
 

Sushi – uczta dla podniebienia

 
Niestety, w Zielonej Górze nie ma zbyt dużego wyboru miejsc, w których można zjeść sushi. Ale przecież nie chodzi o ilość, tylko jakość. Na uwagę zdecydowanie zasługuje restauracja „Go-Sushi atelier” mieszcząca się na ulicy Drzewnej. Menu rzeczywiście zawiera dość bogatą ofertę. Mamy bowiem zestawy dla jednej, dwóch, trzech, a nawet dla pięciu osób, co zapowiada udaną kolację ze znajomymi. W skład zestawów wchodzą hosomaki, futomaki, California maki czy nigiri. Hosomaki to cienkie rolki z niewielką ilością ryżu, zazwyczaj z jednym składnikiem – może to być łosoś lub tuńczyk. Futomaki to natomiast grube rolki i one już zrobione są z kilku składników, na przykład surimi w połączeniu z sałatą. California maki zostały stworzone z myślą o ludziach Zachodu. W ich skład wchodzi przeważnie majonez i awokado. W Go-Sushi można je zjeść na przykład z tuńczykiem, chili i papryką. Jeśli chodzi o nigiri, to są to ręcznie formowane bloczki ryżu przykryte kawałkiem ryby lub owocem morza. W Go-Sushi mamy do wyboru nigiri z łososiem, tuńczykiem czy choćby węgorzem. Sushi to niewątpliwie prawdziwa uczta dla podniebienia, a do tego jaka zdrowa. Nie jestem zawodowym smakoszem, ale jako że kocham jeść, z czystym sercem mogę polecić Wam, Drodzy Czytelnicy, doskonałe zestawy w temperze i pyszne zupy. Zasmakują nawet tym, którzy z surową rybą woleliby nie mieć nic wspólnego.
 

Cool Peppers, czyli po tajsku

 
W Tajlandii, podobniej jak w innych krajach azjatyckich, podstawę wyżywienia stanowi ryż, często gotowany z rozmaitymi przyprawami, mlekiem kokosowym, rybą i ostrą papryczką. Tajlandia jest jednak przede wszystkim rajem dla miłośników owoców. Kuchnia tajska opiera się na harmonii pomiędzy pięcioma smakami: pikantnym, słonym, słodkim, gorzkim i kwaśnym. Do stołu podaje się tylko widelec i łyżkę: nóż nie jest używany, gdyż potrawy nie wymagają krojenia. Jedzenie poza domem nie jest drogie, dzięki czemu bardzo popularne, a Tajowie mają możliwość próbowania bardzo różnorodnych dań.
W Galerii Graffit przy ulicy Westerplatte można od jakiegoś czasu zakochać się w tajskiej kuchni. Właściciele zapraszają na wyśmienitą ucztę, serwując potrawy zarówno bardzo ostre, jak i łagodne. Oprócz dań z tradycyjnej karty można skosztować tego, co oferuje nam bufet, i zjeść tyle, ile wytrzyma nasz żołądek w cenie 32 złotych. Dania z karty kuszą nas egzotycznymi nazwami i niesamowitymi połączeniami smaków. Na uwagę zasługuje na przykład Gai Pad Med, czyli tajski klasyk z orzechami nerkowca, papryką, cebulą i grzybami shitake w wersji z kurczakiem i z krewetkami. Nie wolno nie wspomnieć, choć wywodzą się właściwie z kuchni japońskiej, o pysznych ramen, czyli bulionach na bazie wołowiny lub warzyw, z różnymi dodatkami: pierożkami Won Ton, grzybami Enokami czy kiełkami Mung. Brzmi dziwnie i nieswojsko? W takim razie już chyba wiemy, gdzie zjemy następny obiad na mieście…
 

Po byku – kuchnia polska na widelcu

 
Któż z nas Polaków nie lubi pierogów? Aby skosztować tej niezwykle popularnej potrawy, warto udać się do pierogarni „Po Byku” mieszczącej się na Alei Wojska Polskiego. Wystrój lokalu sprawia, że można poczuć się jak w prawdziwej staropolskiej izbie. Panie kelnerki słowiańskiej urody, z czerwonymi koralami, z polską gościnnością i z uśmiechem podchodzą do stolików, by zaprezentować menu. A w karcie prawdziwe niespodzianki, i to nie tylko „ruskie”… Pierogi są lepione ręcznie, powstają z tradycyjnych receptur przekazywanych z pokolenia na pokolenie, przy pomocy wałka, a nie wszelkich przyrządów mechanicznych. Wszystkie wyrabiane są z produktów najwyższej jakości.
Pierogów z takim nadzieniem nie znajdziemy nigdzie. Mamy do wyboru wiele niesamowitych smaków: z kurczakiem i brokułami, z wołowiną i chili, z dziczyzną i orzechami, ze szpinakiem i serem feta czy z pieczarkami i żółtym serem. Do moich faworytów należą z tuńczykiem i groszkiem, a z oscypkiem i żurawiną to prawdziwa uczta dla podniebienia. Dla wielbicieli potraw na słodko pierogi z bananami, z truskawkami lub z jagodami. A dla tych, którzy nie będą potrafili się zdecydować, prawdziwa bycza micha wybranych przez siebie smaków.
Ale pierogarnia to jednak nie tylko pierogi. Przed zasmakowaniem tych świetnych wyrobów można skosztować zupy, do wyboru na przykład barszcz z uszkami, rosół czy pomidorowa. Oprócz tego dania obiadowe, które brzmią niezwykle smakowicie. I tak mamy Słodką Polankę, pod którą to nazwą kryją się naleśniki z serkiem waniliowym i dżemem wiśniowym, cukrem pudrem i polewą czekoladową. Niech nikogo nie zrażają Wyciągnięte Kopyta, gdyż to nic innego, jak pyszny gulasz wołowy z kopytkami. W menu znajduje się także Cygan na Wykopkach, czyli placek ziemniaczany z sosem cygańskim, polany śmietaną, z kiszoną kapustą i buraczkami. Krowi Placek być może brzmi nieco ekscentrycznie, ale warto zasmakować placka ziemniaczanego z gulaszem wołowym. Pysznie zapowiadają się także… Złote Cycuszki, czyli dwa kotlety drobiowe w cieście z żółtym serem i kurkumą, z ryżem, z buraczkami i marchewką z jabłkiem. A jeśli ktoś się jeszcze nie zdecydował, to może przekona go Prosiak na Wypasie – wypasiony kotlet schabowy z ziemniakami, z ogórkami kiszonymi i buraczkami – lub Wściekła Rybka – pstrąg w ziołach, z frytkami, z kiszoną kapustą i burakami.
 

Zbójnicka Grota

 
W centrum miasta, przy ulicy Chopina, znajduje się prawdziwa frajda dla wielbicieli górskich klimatów. Restauracja „Zbójnicka Grota” zapewnia podróż do prawdziwie góralskiego świata. Lokal jest niewielki i przytulny, a oryginalny wystrój i fachowa obsługa czynią to miejsce niezwykle przyjaznym. Potrawy przygotowywane są z należytą starannością, według własnych tradycyjnych przepisów. Mięsa, warzywa, nabiał i owoce, które wykorzystuje się w daniach, to produkty najwyższej jakości, bez żadnych konserwantów i „polepszaczy smaku”.
Na początek serwowane są zakąski. Wśród nich do wyboru między innymi oscypek z patelni, śledź w oleju, siekany lub w śmietanie czy tatar. Na śniadanie można przekąsić morduchy z kapuchą, grule z warzywami albo jabłka w cieście. Na obiad do wyboru zupa oraz pyszny zestaw. W ofercie „zupnej” na przykład chrzanica, zupa serowo-czosnkowa z grzankami czy kwaśnica po pańsku z wędzonym żeberkiem. A z zestawów w ofercie między innymi śledź w śmietanie, befsztyk z polędwicy czy oscypek na schabie z rusztu. Czyż nie brzmi smakowicie?
 

Winiarnia Bachus

 
Kończąc naszą podróż kulinarną, odwiedźmy restaurację, która zajmuje czołowe miejsce w zielonogórskim rankingu. Winiarnia Bachus nie przypomina już w najmniejszej mierze miejsca, którym kiedyś była. Dzisiaj stanowi prawdziwą wizytówkę Zielonej Góry, do której nie musimy się wstydzić zaprosić przyjezdnych gości. To miejsce prowadzone z ogromną pasją i zaangażowaniem, w którym goście mogą połączyć pyszne dania z wykwintnymi trunkami. To także światek kultury, gdzie bardzo często odbywają się koncerty. Uczta dla podniebienia i ducha – czy potrzeba czegoś więcej?
„Winiarnia Bachus” to miejsce, do którego można przyjść zarówno na lunch, spotkanie biznesowe lub towarzyskie czy po prostu wpaść na kieliszek dobrego wina, whisky lub filiżankę wyjątkowej kawy, kiedy pogoda nie nastraja na spacery wśród kałuż. W ofercie znajdują się wina regionalne od wszystkich winiarzy z województwa lubuskiego oraz wina od sprawdzonych importerów z różnych zakątków świata.
A co oprócz trunków widnieje w menu? Na przystawkę niezwykłe carpaccio z buraka czy deska serów francuskich z karmelizowanymi orzechami. Wśród dań głównych na uwagę zasługuje pierś z kaczki, dorsz na risotto groszkowym czy gnocchi na białym winie z borowikiem szlachetnym, ze szpinakiem, śmietaną i szalotką. Warto wiedzieć też, że w Winiarni Bachus sezonowo zmienia się menu, oferując swoim gościom równie doskonałe, nieznane i zaskakujące dania.
 
 
*

Dodaj komentarz

  • Autor *
  • E-mail *
  • Komentarz *
  • Przepisz kod (wielkość liter ma znaczenie)