W zeszłym miesiącu miałem przyjemność spędzić urlop na Bałkanach. Wykorzystując jeden wolny dzień na plażowanie zwróciłem uwagę na jedno interesujące zjawisko, mianowicie na dużo niższe występowanie otyłości wśród tamtejszych dzieci, zarówno tych kilku jak i kilkunastoletnich.
Występowanie nadwagi wśród dorosłych i dzieci jest zjawiskiem typowym dla krajów rozwiniętych oraz nasilającym się w krajach rozwijających się. Ludzie zamieszkujący je jedzą więcej niż potrzebują, mają złe nawyki żywieniowe oraz bardzo często prowadzą siedzący tryb życia, zarówno ze względu na charakter pracy, jak i sposób spędzania wolnego czasu. Jeśli więc nadwaga jest oznaką dobrobytu to Polacy idą w dobrym kierunku; pytanie tylko czy do takiego dobrobytu warto dążyć?
Czym są puste kalorie?
Czytając w różnych źródłach, przede wszystkim w popularnych periodykach na temat problemu nadwagi napotykamy często na termin pustych kalorii jako bezwartościowych i odpowiedzialnych za odkładanie się tkanki tłuszczowej. W rzeczywistości tzw. puste kalorie są takimi samymi kaloriami, jak wszystkie inne, czyli również dostarczają organizmowi niezbędną do działania energię. Jednak same kalorie są złe i bezwartościowe, co posiłki, które ich dostarczają. Powinniśmy zatem mówić nie o pustych kaloriach, a o pustych posiłkach, które poza tymi kaloriami nie dostarczają żadnych związków odżywczych, białka, witamin, węglowodanów, mikroelementów. W śmieciowym jedzeniu (z angielskiego junk food) źródłem kalorii są głównie cukier i/lub tłuszcze, które dają natychmiast dużo energii, ale na bardzo krótki okres czasu. Energii tej organizm nie jest w stanie równie szybko spalić przez co odkłada się ona w postaci dodatkowej masy. Ponadto niektóre z produktów "bogatych" w puste kalorie, jak np. alkohol powodują wzmożone łaknienie, przez co jemy więcej, a w efekcie tyjemy. Dla przykładu 100 gram wódki zawiera średnio 225 kalorii i żadnych wartości odżywczych . Gdyby zatem brać pod uwagę jedynie dzienne zapotrzebowanie na kalorie to na litrze gorzałki można przeżyć cały dzień, jednak tylko najbardziej wytrwali stosują taki jadłospis.
Jeśli natomiast dla przykładu porównamy wartości odżywcze jakiegokolwiek batonika z udkiem z kurczaka, to okazuje się, że statystyczny batonik dostępny w sprzedaży w 100 gramach zawiera 3 razy więcej kalorii i tłuszczu, i dla kontrastu 3 razy mniej białka niż 100 gram kurczaka. Jest to o tyle istotne, że tylko tlen i woda są nam bardziej potrzebne do życia niż białko.
Ponadto w wielu polskich domach obowiązuje typowo mączna dieta, z pierogami, kopytkami, białym chlebem i bułeczkami. Stosowana do ich wyrobu biała mąka jest produktem mocno przetworzonym bogatym w kalorie i ubogim w związki mineralne. Stąd spożywanie pieczywa razowego zamiast białego jest wyborem jak najbardziej rozsądnym i korzystnym dla zdrowia.
Dlaczego jemy śmieci?
Złą dietę promują przede wszystkim reklamy, w których nawet królik na co dzień żywiący się marchewką i zieleniną zachęca do jedzenia płatków czekoladowych. Rodzinnym obiadem jest obiad w MacDonaldzie albo danie z torebki. Rzuca się również w oczy daleko idący rozdźwięk pomiędzy preferowanym ideałem piękna, a tym co propaguje się jako przepyszne potrawy. Popularne napoje gazowane albo sieci fast-foodów reklamowane są przez sportowców albo gwiazdy show-biznesu, którzy w rzeczywistości, aby nie tracić szczupłej sylwetki albo mistrzowskiej formy promowane przez siebie produkty spożywają sporadycznie lub wcale. Osoby te jednak są dla dzieci wzorami, z którymi chcą się one utożsamiać, a skoro nie mogą nimi być, mogą chociaż jeść, to co oni. Jak by tego było mało, to najpierw celebryci zachęcają do kupienia niezdrowego jedzenia, później ci sami, albo inni występują w programach telewizyjnych, w których opowiadają o nowych dietach, dzięki którym utrzymują idealną figurę lub zrzucili kilkanaście kilogramów. Jedni wciskają nam fast-foody i słodycze, inni diety, tabletki spalające tłuszcz, sprzęt odchudzający w telezakupach, a my płacimy zarówno za tycie, jak i za cudowne recepty na odchudzanie.
Za naszą i Waszą dietę
Nie jestem dietetykiem, ani lekarzem, nie mam w związku z tym zamiaru nikogo pouczać. Proszę jednak przede wszystkim rodziców. Sami jedzcie co i ile chcecie, ale nie tuczcie swoich dzieci, nie utrwalajcie w nich złych nawyków żywieniowych. Jeśli nagradzacie różnymi frykasami, to niech będą to owoce, albo przynajmniej domowe wypieki, a nie przepełnione chemią słodycze i fast-foody. Nie mam w tym miejscu w ogóle na uwadze względów estetycznych, gdyż nie każdy musi, a nawet nie powinien mieć sylwetki zawodowej modelki czy sportsmana. Każdy jednak powinien rozważać skutki zdrowotne serwowania takiej diety komuś, kto jeszcze sam do końca świadomie nie jest w stanie ocenić skutków jej stosowania dla długości i jakości swojego życia i zdrowia. A co do samych diet to słowo to w języku greckim oznaczało "styl życia", a obecnie racjonalny sposób odżywiania. W istocie racjonalność i umiar zarówno w wyborze rodzaju i ilości pokarmów są kluczem do długiego i zdrowego życia.













Komentarze